Kułeba wezwał też szefów wszystkich firm zagranicznych, które nie chcą wycofać się z Rosji, oraz przedstawicieli krajów, które mają wątpliwości co do dalszego zaostrzania sankcji przeciwko niej, by przyjechali do Buczy i na własne oczy zobaczyli popełnione tam zbrodnie wojenne.
- Gdyby Ukraina sama się nie broniła, rosyjskie zbrodnie wojenne, takie jak w Buczy, miałyby miejsce wszędzie - dodał z kolei prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Podkreślił, że Ukraina potrzebuje od zagranicznych sojuszników dalszego wsparcia, w tym broni. "Ukraina nie jest ostatnim celem rosyjskiej agresji. To właśnie na Ukrainie decydują się losy Europy Wschodniej i regionu Morza Czarnego" - mówił ukraiński prezydent.
Ponad 4 tysiące rosyjskich zbrodni wojennych
Naliczyliśmy ponad 4 tys. rosyjskich zbrodni wojennych i nawet nie byliśmy jeszcze w stanie zbadać, co dzieje się w Mariupolu - stwierdziła prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa w poniedziałek w stacji BFM TV.
„Pracujemy nad tym, aby wszyscy odpowiedzialni zostali postawieni przed sądem” – zapewniła Wenediktowa.