O decyzji Rady poinformował jej przewodniczący Rusłan Stefanczuk w wywiadzie dla „Suspilnego”. Podczas rozmowy podkreślił, że politycy, wobec których mają być podjęte wspomniane działania, zostali odwołani ze stanowisk i nie jest im wypłacane wynagrodzenie.
"Spodziewamy się teraz ewentualnych decyzji w sprawie odebrania tym deputowanym mandatu, ale nie jest to takie proste"
- powiedział Stefanczuk. I ma rację. Jak przypomina portal RBC-Ukraina, w ukraińskiej konstytucji jasno określono, kiedy deputowany może stracić mandat przed jego wygaśnięciem. Warunki to:
- sporządzanie pełnomocnictw na podstawie wniosku imiennego;
- uprawomocnienie się wyroku skazującego deputowanego ludowego;
- uznanie przez sąd zastępczy za ubezwłasnowolnionego lub zaginionego;
- ustania obywatelstwa lub wyjazdu na stałe poza Ukrainę;
- jeżeli w ciągu 20 dni od dnia zaistnienia okoliczności, które prowadzą do naruszenia wymogów dotyczących niezgodności mandatu posła z innymi rodzajami działalności, okoliczności te nie zostaną przez niego usunięte;
- niewstąpienie posła ludowego wybranego z partii politycznej (bloku wyborczego partii politycznych) do frakcji parlamentarnej tej partii politycznej (bloku wyborczego partii politycznych) lub wycofanie się posła z takiej frakcji;
- śmierć posła.
Warto przy tym dodać, że Konstytucja w czasie stanu wojennego nie może zostać zmieniona.
"Ale i tak znajdziemy okazję, żeby pożegnać się z deputowanymi tych ludzi"
- zapewnia Stefanczuk.
Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy poinformował także, że obecnie trwają prace nad kwestią ekstradycji niektórych deputowanych ludowych przebywających w Europie. Wymaga to jednak wejścia w życie decyzji sądu.