W wywiadzie dla telewizji Nastojaszczeje Wriemia (projektu Radia Swoboda) minister powiedział, że Rosjanie uciekający z kraju nie są przeciwko wojnie, a tylko przeciw mobilizacji.
"Jeśli uważacie, że to, co teraz się dzieje jest niedopuszczalne, to występujcie przeciwko władzom rosyjskim. Nie przekonuje mnie argument, że +docisnęli nas już tak, że nikt nie może wyjść na ulice (demonstrować - red.)"
- powiedział Rinkeviczs.
"Wyjeżdżają teraz, według naszych danych, dziesiątki tysięcy (Rosjan). I to już jest pytanie - dlaczego mamy ich przyjmować? To są już nawet kwestie bezpieczeństwa"
- powiedział szef MSZ.
Zapowiedział, że Łotwa będzie zmniejszać liczbę zezwoleń na pobyt dla obywateli Rosji wydanych m.in. na podstawie programów inwestycji. Rinkeviczs przekonywał, że należy rozróżniać między Rosjanami krytycznymi wobec Moskwy i takimi, którzy jedynie uciekają przed mobilizacją bądź mieszkają na Łotwie i nadal zajmują się "propagandą reżimu putinowskiego".
"Nie myślę, by był to szantaż albo presja. Uważam, że 24 lutego (dzień inwazji rosyjskiej na Ukrainę - red.) bardzo ostro zmienił postawę wobec Rosji. To nie jest wina tylko jednego człowieka, choć wielu ludzi mówi o 'wojnie Putina'. My tutaj widzimy to jako wojnę Rosji"
- powiedział szef dyplomacji Łotwy.
Jak podaje Nastojaszczeje Wriemia, zezwolenie na pobyt na Łotwie ma obecnie około 10 tys. Rosjan. Od końca września Łotwa wraz z innymi państwami bałtyckimi zabroniła wjazdu obywatelom Rosji na podstawie wiz turystycznych. Nadal jednak przyjmuje wnioski o azyl polityczny bądź humanitarny.