Wcześniej jednak przywódcy państw Grupy Wyszehradzkiej: Polski, Czech, Słowacji i Węgier będą rozmawiać we własnym gronie. Dyplomaci z kilku krajów, z którymi rozmawiała Polska Agencja Prasowa, przyznają, że oczekują rozmów na temat wspólnego stanowiska regionu w kwestii obsady najważniejszych unijnych stanowisk.
Do tej pory ani Grupa Wyszehradzka, ani szerzej państwa Europy Środkowo-Wschodniej nie wyartykułowały swoich oczekiwań w tej sprawie, a zachowanie równowagi geograficznej w obsadzie kluczowych unijnych stanowisk może spowodować, że jedno z nich przypadnie właśnie temu regionowi. Nie znaczy to jednak, że nie toczą się poufne rozmowy.
- Koordynujemy działania w V4, ale także szerzej w regionie. Wspólnie chcemy równowagi politycznej i geograficznej na wszystkich 5 głównych stanowiskach
- powiedział jeden z polskich dyplomatów.
Chodzi o przewodniczących: Komisji, Rady Europejskiej, europarlamentu, szefa unijnej dyplomacji oraz prezesa Europejskiego Banku Centralnego.
Macron, który jest przeciwnikiem koncepcji kandydatów wiodących, będzie chciał zebrać mniejszość blokującą kandydata Europejskiej Partii Ludowej Manfreda Webera na szefa KE. To otworzyłoby drogę do rozmów o innych osobach na to stanowisko.
Do tej pory Pałac Elizejski milczy w tej sprawie, ale wśród osób, które mogłyby być wystawione przez Paryż, jest wymieniany główny negocjator ds. brexitu, Francuz Michel Barnier, a także komisarz ds. konkurencji, należąca do liberalnej rodziny politycznej Margrethe Vestager z Danii. - Jeśli Macron chce Barniera, musi ponieść koszty - wskazuje źródło agencji.
Polska przez to, że obecnie szefem Rady Europejskiej jest Tusk, nie ma szansy na zdobycie dla siebie jakiegoś kluczowego stanowiska, ale może poprzeć kogoś z krajów regionu. Wśród nazwisk, które pojawiają się w tym kontekście, rozmówcy agencji wskazują na wiceszefa KE ds. unii energetycznej, Słowaka Marosza Szefczovicza.
Szanse na to, by objął on stanowisko przewodniczącego Komisji, są raczej niewielkie, ale - według dyplomatów - nie można wykluczyć, że mógłby spróbować sięgnąć po stanowisko szefa dyplomacji. Obecnie sprawuje je Federica Mogherini, która podobnie jak Szefczovicz należy do Socjalistów i Demokratów. - Szefczovicz chciałby dostać silną tekę - powiedział jeden z dyplomatów.
Wśród kandydatów ze wschodu na najwyższe stanowiska wymieniana jest też kończąca kadencję prezydent Litwy Dalia Grybauskaite (jako szefowa Rady Europejskiej) oraz była komisarz ds. budżetu, obecnie pracująca jako dyrektor wykonawczy w Banku Światowym, Bułgarka Kristalina Georgiewa.
Spekulacje dotyczące poparcia dla Szefczovicza ze strony Polski podsyca fakt, że premier Mateusz Morawiecki w czasie wizyt w Brukseli dwa razy się z nim ostatnio spotykał. Słowak bardzo pochlebnie wypowiadał się o osiągnięciach polskiego rządu dotyczących m.in. przyciągania inwestycji z sektora akumulatorów do samochodów elektrycznych.
Premierzy Grupy Wyszehradzkiej wywodzą się z czterech różnych grup politycznych. PiS należy do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, ANO premiera Czech Andreja Babisza jest częścią Sojuszu Liberałów i Demokratów na rzecz Europy, Fidesz Viktora Orbana należy do Europejskiej Partii Ludowej, a SMER Petera Pellegriniego ze Słowacji należy do socjalistów. To jednak nie przeszkadza we współpracy. - Mamy wspólne oczekiwania polityczne wobec nowych kadencji instytucji - zaznaczyło źródło z jednego z krajów V4.
Dyplomaci nie spodziewają się, żeby wtorkowy szczyt przyniósł jakieś rozstrzygnięcia, ale będzie on okazją do tego, by wybadać ewentualne poparcie dla różnych konfiguracji ws. obsady stanowisk w najważniejszych instytucjach europejskich.
Tusk chciałby, aby decyzje o personaliach zostały podjęte jak najszybciej - najlepiej już w trakcie kolejnego szczytu UE pod koniec czerwca.