Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Trump nie mógł liczyć na pomoc Europy. "To nierozsądne" - ocenia polityk Konfederacji

"Wydaje się daleko nierozsądne to, że są przedstawiciele czy reprezentacji państw UE, którzy w sposób otwarty powiedzieli "nie" Donaldowi Trumpowi. Można mieć wiele zarzutów wobec formy, w jakiej prezydent zdecydował się rozpocząć konflikt z Iranem. Jest on jednak efektem tych ostatnich lat. To nie jest tak, że ktoś się nagle obudził i rozpoczął wojnę. Doprowadziły do niej różne zdarzenia" - ocenił na antenie Republiki Grzegorz Płaczek, poseł Konfederacji.

Autor:

Minionej nocy (czasu polskiego) na linii USA-Iran zawarto porozumienie - jeszcze przed upływem ultimatum prezydenta USA Donalda Trumpa, który groził atakiem na irańską infrastrukturę, jeśli Teheran nie udostępni żeglugi przez cieśninę Ormuz. Iran blokuje ją w odwecie za rozpoczętą 28 lutego przez Izrael i USA wojnę przeciwko temu krajowi.

Głównym warunkiem 14-dniowego rozejmu jest ponowne otwarcie cieśniny, przez którą w normalnych warunkach transportuje się ok. 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej, głównie na rynki azjatyckie.

Gościem Republiki był dziś rano Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP. Tematem rozmowy był konflikt na Bliskim Wschodzie, w kontekście dyplomatycznym. Polityk odniósł się również do swoich słów, które padły w rozmowie z Polsat News - o braku zaangażowania się państw Europy Zachodniej we wsparciu USA. Te słowa na przestrzeni ostatnich dni wykorzystywali politycy obozu rządzącego w Polsce, sugerując, że dotyczyły one wciągnięcia Polski w konflikt zbrojny. 

Szczegóły w tekście: "Z kim pan gra, panie Tusk?". Prezydencki minister o braku dyplomatycznej pomocy

Płaczek w Republice: zachowanie UE nie było rozsądne

Red. Michał Rachoń w swoim programie rozmawiał z Grzegorzem Płaczkiem (Konfederacja), który podobnie jak szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, przyznał, że działania UE i wypowiedzi czołowych polityków europejskich w kontekście konfliktu na Bliskim Wschodzie, nie były słuszne. 

To jest cała Unia Europejska, całe Niemcy. W sytuacji, kiedy trzeba stanąć po jakiejś stronie, jakoś się zachować, łatwiej sięgać po frazesy, które nic nie mówią. Jeśli ktoś mówi, że to, co się dzieje w cieśninie Ormuz, nie wpływa na życie Polaków, Niemców, to znaczy, że chyba nie żyje w Europie. Wystarczy pojechać na stację benzynową - i już się odczuwa tego efekty. Ale to nie tylko to. To również polityka i budowanie sojuszy, dalsza dystrybucja rakiet. Wypowiedź absolutnie skandaliczna, ale nie dziwią mnie tego typu wypowiedzi. UE w ostatnich latach pokazuje, że potrafi dużo mówić, ale w sytuacji rzeczywiście wymagającej instynktu, odwagi politycznej, często się tą cechą nie wykazuje. 

– ocenił polityk.

Dyrektor programowy Republiki przypomniał, że Stany Zjednoczone zwróciły się do Europy o różnego rodzaju wsparcie - od Wielkiej Brytanii udostępnienia lotnisk, od Hiszpanii - udostępnienia przestrzeni lotniczej i swoich baz wojskowych. Od innych państw chciały wsparcia politycznego. "Co powinno zrobić państwo polskie? Co zrobiłaby Polska, gdyby Konfederacja miała swojego przedstawiciela w MSZ?" - zapytał. 

Wydaje się daleko nierozsądne to, że są przedstawiciele czy reprezentacji państw UE, którzy w sposób otwarty powiedzieli "nie" Donaldowi Trumpowi. Można mieć wiele zarzutów wobec formy, w jakiej prezydent zdecydował się rozpocząć konflikt z Iranem. Jest on jednak efektem tych ostatnich lat. To nie jest tak, że ktoś się nagle obudził i rozpoczął wojnę. Doprowadziły do niej różne zdarzenia. Wydaje mi się, że to, o zrobiła np. Hiszpania, jest bardzo nierozsądne. Niezależnie od tego, jakie mamy ambicje w UE, co się Brukseli marzy, niezależnie od planów na najbliższe lata - nie ma obecnie mocniejszego sojusznika niż USA. Wiele rzeczy może się nie podobać i jestem w stanie to zrozumieć, ale w sytuacji, kiedy ktoś walczy, wierząc w zasadność swojej walki, potencjalni sojusznicy czy w ogóle sojusznicy, to czasami nawet milczenie potrafi być złotem. Jeśli ktoś nie potrafił znaleźć innego rozwiązania, przestrzegałbym przed tym, by oficjalnie mówiąc "nie". 

– uważa Płaczek.

Odniósł się również do działań polskiego rządu. Politycy obozu rządzącego narzucali w ostatnich tygodniach narrację o tym, że Polska wyśle wojsko na Bliski Wschód. 

Doskonale wiemy, jak działa obecny rząd. KO pokazuje, że co kilka miesięcy wyskakuje z jakimś hasłem - albo sztucznie stworzonym, albo nieistniejącym. I potem na X czy Facebooku jest wylew wypowiedzi polityków koalicji rządzącej, którzy mówią o czymś, co nie jest zgodne z prawdą. Mówimy o Iranie... Wystarczy zobaczyć, co się teraz dzieje ws. ustawy, który trafiła do kosza, dot. kryptowalut. My próbujemy z tym walczyć. Nie zgadzamy się z tą polityką. Ten rząd raz ja jakiś czas musi sobie stworzyć wroga, bo lepiej się zarządza i prowadzi politykę bazującą na konflikcie. Na początku mnie to trochę śmieszyło - teraz uważam, że jest to niebezpieczne. Przejmując media publiczne, kontrolując mainstream - dobrze, że jest Republika, jako przeciwwaga, Donald Tusk liczył na to, że część społeczeństwa będzie omamiona. 

– wskazał polityk Konfederacji.

Jego zdaniem - "żeby być sojusznikiem i partnerem, trzeba najpierw wykazać pewną siłę, pewną strategię. Co do tego mam wiele wątpliwości, patrząc chociażby na program SAFE i na to, co ostatnio wydarzyło się w Rumunii w kwestii zamówień z Niemiec. Z drugiej strony, sojusze polegają również na tym, aby być wiarygodnym sojusznikiem, nie liczy się pewna lista marzeń tego, co będzie za 10-20 lat, bo nie wiadomo, kto wtedy będzie rządził UE".

Ważne jest to, co w tym momencie potrafi zaoferować UE. Teraz między innymi, ważną z cech ważnych z sojuszach jest wiarygodność. Jest to również budowanie przestrzeni zaufania. Myślę, że Polska w ostatnich miesiącach pokazuje, że może być wiarygodnym partnerem. 

– dodał.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej