Podczas konferencji prasowej kończącej szczyt grupy G7, który od soboty trwał w Biarritz we Francji, Trump wykluczył jednak zniesienie sankcji gospodarczych, by w ten sposób zrekompensować straty ponoszone przez Iran.
Trump oświadczył, że jego spotkanie z Rowhanim w nadchodzących tygodniach jest możliwe do wyobrażenia. O tym, że mogłoby do niego dojść w najbliższych tygodniach, jako pierwszy powiedział gospodarz szczytu w Biarritz, francuski prezydent Emmanuel Macron, który w ostatnich tygodniach podejmował intensywne zabiegi w celu zmniejszenia napięcia w relacjach USA z Iranem. To również z inicjatywy Macrona w weekend na szczyt G7 niespodziewanie przybył irański minister spraw zagranicznych Mohammad Dżawad Zarif.
Francuski prezydent ujawnił, że Rowhani powiedział mu, że jest otwarty na spotkanie z Trumpem. Obaj przywódcy wybierają się we wrześniu na posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Trump, który w ostatnim czasie bardzo ostro wypowiadał się na temat irańskich władz, na konferencji w Biarritz zmienił ton, mówiąc o Iranie jako kraju o "ogromnym potencjale".
"Mam dobre odczucia. Sądzę, że on (Rowhani) będzie chciał się spotkać i wyprostować sytuację. Dotknięci zostali mocno"
- mówił Trump.
Wyjaśnił też, że wprawdzie celem Waszyngtonu są znaczące ustępstwa ze strony Iranu, ale zarazem chce on widzieć "naprawdę dobry, silny Iran", i zapewnił, że nie dąży do zmiany reżimu w Teheranie.
Mówiąc o sytuacji gospodarczej Iranu, amerykański prezydent wykluczył w poniedziałek wypłacenie Iranowi rekompensaty za straty poniesione w wyniku przywrócenia przez Waszyngton sankcji gospodarczych, ale dopuścił możliwość, by inne państwa otworzyły Teheranowi linię kredytową.
"Nie, nie płacimy. Ale mogą oni potrzebować jakichś pieniędzy, by przebrnąć przez bardzo trudny okres, i jeśli potrzebują pieniędzy i jeśli będą zabezpieczone ropą - która według mnie jest bardzo dobrym zabezpieczeniem, a oni mają mnóstwo ropy - ale jeśli będzie to zabezpieczone ropą, to możemy mówić o liście kredytowym. To będzie z wielu krajów"
- mówił.