- Decyzja brytyjskich sędziów jest najprostszą drogą do przyzwolenia na eutanazję dzieci
- powiedział ks. Gonzalo Miranda, dziekan wydziału bioetyki w Papieskim Ateneum Regina Apostolorum.
- Paradoksalnie, tragedia Alfiego doprowadziła do czegoś dobrego: do światowej mobilizacji sumień i otwarcia oczu na to, co się dzieje. Miliony ludzi otwarcie wypowiedziało się za życiem i stanęło w jego obronie, a to może postawić tamę cichemu przepychaniu cywilizacji śmierci – wskazał duchowny.
Biskup Francesco Cavina, który doprowadził do spotkania taty chłopca z Papieżem Franciszkiem, jest podobnego zdania.
- Batalia o Alfiego była i jest wielką batalią o życie innych dzieci, które są lub będą w podobnej sytuacji. To co się wydarzyło jasno pokazało, że potrzeba refleksji nad tym, kto ma prawo stanowić o czyimś życiu lub śmierci. Na pewno nie może to być państwo ani sądy - podkreślił.
W Wielkiej Brytanii rozpoczęła się walka o zmianę prawa w przypadkach takich dzieci jak Alfie, Charlie i Isaiah - żadnemu z nich nie pozwolono na skorzystanie z pomocy medycznej za granicą, tłumacząc, że leży to w ich „najlepszym interesie”. Wszyscy zmarli po odłączeniu od aparatury podtrzymującej życie.
Zmianę prawa zaproponowali jako pierwsi rodzice Charliego Garda. Nowe przepisy miałyby zapewnić rodzicom możliwość podejmowania decyzji w sporach z lekarzami. Propozycję nazwano początkowo „Prawem Charliego”, chociaż w świetle ostatnich wydarzeń coraz częściej nazywa się je „Prawem Alfiego”.