Kara dożywocia
Sąd skazał na kary dożywotniego więzienia Rosjan - Siergieja Dubinskiego, Igora Girkina oraz Ukraińca Leonida Charczenkę, podejrzanych o zestrzelenie w 2014 r. nad wschodnią Ukrainą samolotu Malaysia Airlines (MH17), w wyniku czego zginęło 283 pasażerów i 15 członków załogi.
„Ten wyrok nie złagodzi cierpienia, ale sąd ma nadzieję, że jasność co do winy może przynieść ulgę najbliższym”
– powiedział przewodniczący składu orzekającego sędzia Hendrik Steenhuis.
- Wyrok holenderskiego sądu, który w czwartek skazał zaocznie na dożywocie trzech prorosyjskich separatystów z Donbasu za zestrzelenie samolotu malezyjskich linii lotniczych w 2014 roku, to pierwszy krok na drodze prawdy i odpowiedzialności - oświadczył po tej decyzji wysoki przedstawiciel Unii ds. zagranicznych Josep Borrell.
Podczas ogłaszania wyroku w budynku sądu obecnych było przeszło dwustu krewnych ofiar, z czego na samej sali sądowej około czterdziestu. Również i oni uważają, że sąd postąpił sprawiedliwie.
Reporter portalu NOS relacjonował, że po przekazaniu werdyktu sądu, wśród krewnych dominowało uczucie ulgi i zadowolenia. „Mój smutek nigdy nie minie, ale zakończenie procesu przynosi mi spokój” – powiedział Hans de Borst, który stracił córkę.
Do Holandii przyleciała również duża grupa australijskich krewnych ofiar, których było 38. „Rosja rozpowszechniła w tej sprawie katastrofy wiele kłamstw, rozstrzygnięcie sądu to przecina” – powiedział dziennikowi „NRC” jeden z Australijczyków.
Bardzo ważna decyzja
Australijskie małżeństwo, Meryn i Jon O'Brienowie, przebyło około 17 tysięcy kilometrów z Sydney do Amsterdamu, by usłyszeć czwartkowy wyrok przed sądem w Hadze. "Decyzja sądu jest rzeczywiście bardzo ważna. Widzimy, jak starannie pracowała grupa śledcza, ile zebrano dowodów, jak wnikliwie badano wszystkie wersje. W tym procesie brało udział bardzo wielu ludzi i jesteśmy im wszystkim wdzięczni za tę drobiazgową pracę" - powiedziała Meryn O'Brien.
Dla rodziców Jacka, który zginął w wieku 25 lat, najtrudniejsze było posiedzenie sądu, na którym odtwarzano nagrania rozmów separatystów z tzw. Donieckiej Republiki Ludowej po tym, gdy samolot się rozbił. Na nagraniach separatyści cieszyli się z zestrzelenia maszyny i gratulowali sobie wzajemnie z tej okazji.
"Być może myśleli, że strzelali do samolotu wojskowego, ale zestrzelili pasażerski. W trakcie procesu miałem wrażenie, że to są ludzie, którzy nie troszczą się zbytnio o życie ludzkie. Dla nich życie ludzkie jest niemal nic nie warte"
- powiedział BBC Jon O'Brien.
Do dziś rodzice Jacka myślą o tym, że mógł nie zdążyć na tragiczny rejs nr MH17. Miał wszelkie szanse, by się spóźnić, w drodze do samolotu utknął w kolejce do kontroli bezpieczeństwa. Kamery monitoringu na lotnisku w Amsterdamie zarejestrowały, jak biegnie do bramki, z której odeszli już pasażerowie. "Czemu nie upadł, nie zwichnął nogi, gdy biegł na ten rejs? Bardzo bolesna jest myśl, że mógł nie zdążyć na ten samolot - a jednak się nie spóźnił" - mówi Meryn; nie płacze, lecz jej oczy są pełne smutku.
O'Brienowie śledzą przebieg procesu już od ponad dwóch lat. Do Holandii przyjeżdżali dotąd dwukrotnie: na pierwsze posiedzenie sądu i na odsłonięcie pomnika upamiętniającego ofiary tragedii.
Sąd okręgowy w Hadze skazał zaocznie w czwartek na karę dożywotniego więzienia dwóch Rosjan, Siergieja Dubinskiego i Igora Girkina oraz Ukraińca Leonida Charczenkę, uznanych za winnych zestrzelenia w 2014 r. nad wschodnią Ukrainą samolotu MH17 linii Malaysian Airlines. W zestrzelonej maszynie zginęło 298 osób. Czwarty oskarżony w sprawie, Rosjanin Oleg Pułatow został uniewinniony.
Holenderski sąd stwierdził, że nie ma wątpliwości, iż samolot został zestrzelony przy użyciu rosyjskiego pocisku kierowanego ziemia-powietrze Buk oraz wskazywał na bliskie związki skazanych z Rosją.