Stowarzyszenie Mieszkańców Wzgórza Zamkowego zaapelowało niedawno do Deutsche Welle o zmodyfikowanie reportażu, wyrażając oburzenie, że materiał ten stwarza wrażenie, jak gdyby rząd Węgier, restaurując Wzgórze, chciał również przywrócić czasy niemieckiej okupacji i ówczesne stosunki.
„Nie było naszym zamiarem przedstawianie historycznych zależności w sposób niejednoznaczny” – odpowiedział Stowarzyszeniu rzecznik DW Christoph Jumpelt.
Zaznaczył, że reportaż uzupełniono później o komentarz, w którym autorzy podkreślają, że za wywózkę i mordowanie setek tysięcy Żydów odpowiadały nazistowskie Niemcy, i przeprosił, jeśli relacja sprawiała inne wrażenie i wydawała się jednostronna.
Stowarzyszenie mieszkańców podziękowało za odpowiedź, ale podkreśliło, że za jedyne właściwe rozwiązanie tej sprawy uważa usunięcie filmu.
Film DW, zamieszczony na YouTube, opowiada o dużych pracach budowlanych na Wzgórzu Zamkowym, gdzie - jak mówi głos za kadru - „wkrótce mają zostać przeniesione węgierskie ministerstwa do pałaców zbudowanych zgodnie z historycznym wyglądem”. DW wspomina, że przywrócono już historyczny wygląd w innym miejscu Budapesztu, na pl. Kossutha, który - jak podkreśla głos zza kadru - wygląda obecnie dokładnie tak samo jak w 1944 r. Czyli wtedy - jak dodali Niemcy - gdy na Węgrzech dochodziło do prześladowań Żydów.
Opozycyjna burmistrz dzielnicy, w której leży Wzgórze Zamkowe, Marta Naszalyi (węgierska "totalna opozycja") mówiła w niemieckim reportażu, że nie chce wracać „do sytuacji z 1944 r., także architektonicznie”, a przebudowę uznaje za „niebezpieczny przekaz społeczny”.
W materiale jeden z mieszkańców Wzgórza Zamkowego mówi, że wyprowadza się stamtąd, bo „obecnie po prostu nie wiadomo, co będzie, kraj jest okradany". Dodaje, że jego żona jest Żydówką. "Gdyby Żydzi kiedyś wiedzieli, dlaczego wsiadają do pociągów, to by odmówili. Moja żona nie chce widzieć czegoś takiego nigdy więcej” - mówi.
DW komentował, że mieszkaniec ten postanowił opuścić Budapeszt, a może i Węgry, „podobnie jak setki tysięcy innych węgierskich obywateli, którzy nie mogli już znieść przemian politycznych w ich kraju w ostatnich latach”.
W związku z tym reportażem Węgierskie Narodowe Stowarzyszenie Mediów i rzecznik rządu Węgier Zoltan Kovacs zarzucili DW manipulację. Stowarzyszenie Mediów uznało materiał za film propagandowy wykraczający poza wszelkie granice profesjonalizmu i etyki. Kovacs uznał zaś reportaż za „absurdalnie tendencyjny”, gdyż nie wykorzystano źródeł pokazujących drugą stronę historii i nie wspomniano słowem o tym, co rząd Węgier zrobił, żeby przeciwdziałać antysemityzmowi.