Wysoki rangą urzędnik wywiadu USA twierdzi, że rosyjskie rakiety przekroczyły granice Polski należącej do NATO, zabijając dwie osoby. Rzecznik polskiego rządu nie potwierdził natychmiast informacji, ale powiedział, że przywódcy spotykali się w sprawie "sytuacji kryzysowej". Według naszych informacji - w związku z tym wydarzeniem premier w porozumieniu z prezydentem zwołał spotkanie w BBN. Wcześniej zaś zwołano pilne spotkanie Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych.
Na te doniesienia zareagowało już rosyjskie MSZ, które nie przyznało się do ataku, i stwierdziło, że jest to "prowokacja".
Wypowiedzi polskich mediów i urzędników o rzekomym upadku "rosyjskich" rakiet w rejonie osady Przewodów są celową prowokacją w celu eskalacji sytuacji. Nie było żadnych uderzeń rosyjskiej broni na cele w pobliżu ukraińsko-polskiej granicy państwowej. Publikowane przez polskie media szczątki z miejsca zdarzenia w Przewodowie nie mają nic wspólnego z rosyjską bronią
- napisało.
Narrację tę burzy jednak telegramowy wpis propagandystka Putina Margarity Simonjan, która wcześniej straszyła możliwymi "przylotami" rakiet do Polski.
- "Teraz Polska ma swój region Biełgorodu. Czego się spodziewaliście?"
- stwierdziła.
Putin's propagandist Margarita Simonyan spoke about possible missile "arrivals" in Poland.
— NEXTA (@nexta_tv) November 15, 2022
"Now Poland has its own Belgorod region. What did you expect?" she wrote in her telegram channel. pic.twitter.com/j3EPtDt0g7
Przypominamy, ze Biełgorod to rosyjskie miasto, w którego infrastrukturę uderzali Ukraińcy.