- Potępiamy nieodpowiedzialne wtargnięcie rosyjskiego drona wojskowego w rumuńską przestrzeń powietrzną, który uderzył w budynek mieszkalny, raniąc wiele osób - powiedział urodzony w Rumunii przedstawiciel USA Dan Negrea podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa na temat uderzenia drona w blok w Gałaczu, przy granicy z Ukrainą. - Jak już wcześniej mówiliśmy, będziemy bronić każdego centymetra terytorium NATO - zadeklarował.
Amerykański dyplomata dodał, że incydent ten dodatkowo pokazuje, dlaczego „wojna rosyjsko-ukraińska musi natychmiast się zakończyć”.
- Stany Zjednoczone ponawiają apel o natychmiastowe i kompleksowe zawieszenie broni jako krok w kierunku trwałego, wynegocjowanego zakończenia wojny
- oświadczył.
Uczestnicząca w debacie szefowa MSZ Rumunii Oana Toiu podkreśliła, że rumuńskie dochodzenie dowiodło, że drony (Geran-2), które uderzyły w bloki pochodziły z Rosji i że uderzenie maszyny mogło mieć znacznie tragiczniejsze skutki. Zaznaczyła też, że w tym roku w Rumunii zanotowano ponad 30 przypadków wtargnięcia dronów w jej przestrzeń powietrzną, a ich częstotliwość stale rośnie. Oskarżyła przy tym Rosję o kłamstwa i próby zaciemniania sytuacji.
- Musimy chronić fakty, ponieważ są one błędnie interpretowane, a czasami ci, którzy nie mają argumentów, by wytłumaczyć swoje postępowanie, uciekają od odpowiedzialności, próbując zmienić prawdę swoimi narracjami. Dlatego nasza dzisiejsza obecność tutaj, nasza dzisiejsza interwencja tutaj, ma również na celu ochronę prawdy i upewnienie się, że ofiary agresji nie zostaną przedstawione jako agresorzy
- powiedziała.
Była to odpowiedź m.in. na wystąpienie rosyjskiego ambasadora Wasilija Nebienzii, który sugerował, że w blok w Gałaczu mógł uderzyć ukraiński dron, przypominając omyłkowe uderzenie ukraińskiej rakiety S-300 w Przewodowie, o które pierwotnie podejrzewano Rosję.
Twierdził przy tym, że „to nie przypadek”, że dzień przed incydentem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski apelował do USA o przesłanie rakiet do systemów Patriot. Nebienzia wspomniał też o niedzielnym ataku drona na okupowaną przez Rosję Zaporoską Elektrownię Atomową. Jak podała Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, dron uderzył w zewnętrzną ścianę hali turbin.
Przedstawiciel Ukrainy Andrij Melnyk twierdził z kolei, że rosyjski atak na Gałacz nie był przypadkiem, wymieniając listę gróźb przedstawicieli Kremla i kremlowskich mediów pod adresem państw NATO.
- W Gałaczu, w Rumunii, byliśmy świadkami, że cała ta retoryka to nie tylko groźby (...) Była to kolejna próba sprawdzenia determinacji naszych sąsiadów, zbadania reakcji i sprawdzenia, jak daleko Rosja może się posunąć, zbliżając swoją agresywną wojnę do terytorium sojuszniczych państw
- powiedział. Dodał też, że drony uderzyły w Gałacz, bo jest to miejsce pochówku hetmana Iwana Mazepy.