Do eksmisji Domu Polskiego Kombatanta w Paryżu doszło we wtorek. W budynku pojawiła się policja i nakazała opuszczenie budynku. W kamienicy działa m.in. polonijna szkoła, jak i kilkanaście innych organizacji.
Na miejscu jest Telewizja Republika. Danuta Bukszyńska-Lemoyne, dyrektor polonijnej szkoły w rozmowie ze stacją zrelacjonowała wtorkowe wydarzenia. Przyznała, że jeszcze nie ochłonęła po wrażeniach. Podkreśliła, że właśnie skończył się 17 rok, od kiedy prowadzi samofinansującą się społeczną szkołę polonijną.
Od wczoraj, 11 sierpnia, w rocznicę urodzin gen. Władysława Andersa, patrona Domu, jesteśmy na bruku
- przekazała Bukszyńska-Lemoyne.
Zaznaczyła, że placówka znalazła już miejsce o powierzchni 5 m2, w które przeniesie wszystkie pomoce naukowe i wyposażenie szkoły. W piątek, za pozwoleniem komornika, zostaną one zabrane w nowe miejsce.
❗Francuska policja w Domu Polskim im. gen. Andersa w Paryżu! Eksmisja Stowarzyszenia Kombatantów Polskich! Na bruku również szkoła polonijna w Paryżu❗@kalinowski__#Paryż #tvrepublika #włączprawdę pic.twitter.com/Nnvy9IoIVn
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) August 12, 2026
Dom Polskiego Kombatanta to miejsce zakupione za fundusze polskiego rządu w Londynie oraz ze składek oficerów armii gen. Andersa w 1948 roku. Teraz budynek jest przejmowany przez stowarzyszenie powierników, którzy pozostają anonimowi.
Jak udało się ustalić francuskim środowiskom polonijnym, w skład organizacji wchodzą osoby z Londynu, które mają doświadczenie w sprzedaży tego typu budynków w Wielkiej Brytanii i na swoim koncie mają już blisko 30 takich transakcji.
Bukszyńska-Lemoyne podkreśliła, że eksmisja nastąpiła po wyroku sądu I instancji, gdy spór nadal trwa i nie miał jeszcze ostatecznego zakończenia. Wyrok nie jest prawomocny i została złożona do sądu apelacja, a sprawa została wyznaczona na połowę września. Ponadto szkoła wystąpiła natychmiast o wstrzymanie egzekucji.
"Polityczne niszczenie śladów polskiej obecności"
Andrzej Dembiński, przewodniczący Komitetu Obrony Domu Polskiego Kombatanta w Paryżu, relacjonował sytuację na antenie Radia Wnet. Jak mówił, osoby tam działające zostały zmuszone do opuszczenia domu i stracili dostęp do pozostawionych tam rzeczy. – Nie mamy prawa dostępu do naszych zbiorów, do niczego, do książek, do mebli, do niczego – mówił.
Według jego relacji po eksmisji przed budynkiem pozostała policja. Dembiński miał domagać się od funkcjonariuszki pisemnego potwierdzenia przeprowadzonych czynności oraz podania jej danych.
Dembiński podkreśla, że dla jego środowiska Dom Kombatanta nie jest wyłącznie nieruchomością. W jego ocenie jest również symbolem polskiej obecności i pamięci o żołnierzach, którzy walczyli we Francji. – To jest po prostu polityczne niszczenie śladów polskiej obecności, polskiego honoru, polskich żołnierzy, polskiej krwi we Francji – stwierdził w rozmowie z radiem.
"To skandal i kompromitacja Francji. A także historyczna kompromitacja z definicji polskich władz w Warszawie i służby dyplomatycznej RP w świecie" - przekazał także mediom w nadesłanym oświadczeniu podkreślając, że polska ambasada i resort dyplomacji nie podjęły interwencji w tej sprawie.