Węgrzy w niedzielę 12 kwietnia ruszyli do lokali wyborczych. Od godz. 6 do 19 będą głosowali na swoich 199 przedstawicieli do jednoizbowego parlamentu. Sondaże nie są jednoznaczne. Ważą się losy władzy, którą od wielu lat sprawuje Fidesz Viktora Orbana. Jego głównym konkurentem jest Peter Magyar, lider Tiszy.
Na Węgrzech nie obowiązuje cisza wyborcza, ale także nie są przeprowadzane exit polle. W ciągu dnia na ulicach miast agitowali zwolennicy niemal wszystkich ugrupowań. Jedną z wartości wskazujących na zainteresowanie głosowaniem jest frekwencja. O godz. 11.00 było to już 37,98 proc., czyli kilkanaście procent więcej niż 4 lata temu. O godz. 13 było to 54,14 proc. już co oznacza, że został pobity kolejny rekord.
Może nawet przekroczyć 75 proc.
Wyborom na miejscu przyglądają się dziennikarze Telewizji Republika. Stacja ma na miejscu swoje studio, w którym goście Adriana Stankowskiego podzielili się swoimi wrażeniami z pobytu w Budapeszcie.
Grzegorz Pawelczyk, stały korespondent Republiki na Węgrzech porównał te i poprzednie wybory parlamentarne pod kątem zainteresowania wyborców.
Dotychczas ta frekwencja wybija się w górę poza Budapesztem i największymi ośrodkami, co mogłoby wskazywać, że służy ona Fideszowi i Viktorowi Orbanowi. W tych wyborach ta frekwencja o tyle nie będzie decydująca, że obie strony są bardzo zmobilizowane
- podkreślił Pawelczyk.
- Te wybory urastają do rangi kluczowych wyborów nie tylko na Węgrzech, ale i w skali całej Europie - dodał.
Frekwencja na godz. 13 wyniosła 54,14 proc., co oznacza, że do tej pory poszło oddać swój głos o ponad 14 proc. więcej niż przez pół dnia przy okazji wyborów cztery lata temu.
Wtedy elektorat opozycji został skutecznie zdemobilizowany przez wypowiedzi ówczesnych liderów, która dzisiaj jest zupełnie inna. Mówili oni wtedy o możliwości zgody na wysłanie węgierskich wojsk na wojnę na Ukrainie
- przypomniał Pawelczyk.
Dodał, że Rosja zaatakowała sąsiada Węgier kilka tygodni przed głosowaniem w wyborach parlamentarnych.
Ocenił, że końcowa frekwencja może wynieść nawet powyżej 70 proc. - Może nawet przekroczy 75 proc. - dodał.