Wystąpienie lidera Alternatywy dla Niemiec miało miejsce podczas zjazdu saksońskich struktur partii w miejscowości Loebau. Chrupalla w swoim przemówieniu wprost nawiązał do wielokrotnie dyskutowanych punktów programu ugrupowania. Mowa w nich między innymi o usunięciu z terytorium Niemiec wszystkich wojsk sojuszniczych oraz o całkowitej likwidacji stacjonującej tam broni atomowej.
Szef skrajnie nacjonalistycznej formacji nie pozostawił wątpliwości, w kogo uderza ten postulat w pierwszej kolejności, wskazując na siły zbrojne Stanów Zjednoczonych. „Zacznijmy wdrażać ten program od wycofania wojsk USA” – zadeklarował z mównicy lider ugrupowania. O wyraźnie antyamerykańskim wystąpieniu polityka poinformował na swoim portalu dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Chrupalla poszedł w swoich rozważaniach o krok dalej, chwaląc rząd Hiszpanii za zablokowanie Amerykanom możliwości wykorzystania tamtejszych baz wojskowych do ewentualnego konfliktu z Iranem. Argumentował przy tym, że Berlin również nie powinien pozwalać na wciąganie kraju w jakiekolwiek międzynarodowe misje pod egidą Waszyngtonu.
Wybory w 2029 roku i marsz po władzę
W swoim wystąpieniu w Loebau szef AfD nakreślił również dalekosiężne plany polityczne, deklarując ostateczne zerwanie z dotychczasowym wizerunkiem formacji. Chrupalla zaznaczył, że jego stronnictwo musi porzucić przypisaną mu rolę wyłącznie partii protestu i rozpocząć realną walkę o przejęcie sterów państwa – zarówno we wschodnich landach, jak i na szczeblu całego kraju.
„Musimy się jednak również rozwijać, przechodząc od partii opozycyjnej do partii rządzącej” – zapowiedział twardo lider ugrupowania. Jak przekonywał przed partyjnymi działaczami, elektorat wymaga dziś od nich sukcesów w procesie rządzenia, a nie jedynie trwałego zasiadania w ławach opozycji.
Horyzontem czasowym dla tych politycznych wstrząsów ma być rok 2029, który szef partii nazwał wręcz „rokiem nowych Niemiec”. To właśnie wtedy AfD zamierza zdobyć urząd kanclerski na szczeblu federalnym oraz stanowisko premiera landu w Saksonii, a także odnieść triumf na arenie europejskiej.
Słowa te padają w momencie, gdy Alternatywa dla Niemiec notuje wysokie poparcie – według ostatnich sondaży depcze po piętach rządzącej krajem koalicji CDU/CSU, uzyskując od 23 do 26 proc. poparcia (przy 26–28 proc. dla chadeków).
Złudny pokój i uderzenie w uchodźców z Ukrainy
Kolejnym kluczowym wątkiem wystąpienia w Loebau była kwestia toczącej się wojny, którą Rosja prowadzi przeciwko Ukrainie. Tino Chrupalla zadeklarował, że po ewentualnym przejęciu władzy jego partia „doprowadzi do pokoju”. Realizacja tego scenariusza ma jednak wiązać się z natychmiastowymi, bardzo surowymi konsekwencjami dla samych Ukraińców przebywających obecnie na terytorium Niemiec.
Szef AfD uderzył w ton mocno antyuchodźczy, ostro krytykując dotychczasowy system pomocy socjalnej. Zwrócił uwagę, że wojenni uciekinierzy ze Wschodu mogą w RFN liczyć na pełne świadczenia ze strony państwa. Chrupalla narzekał publicznie, że po niemieckie wsparcie pod urzędy podjeżdżają oni „wypasionymi samochodami”.
Według wizji lidera Alternatywy dla Niemiec, ewentualne zakończenie działań zbrojnych nie zakłada integracji, lecz masową deportację uchodźców do ich zniszczonej ojczyzny. „Trzeba z tym skończyć. Wszyscy Ukraińcy muszą wrócić” – podsumował stanowczo swoją wizję polityk, zarysowując tym samym kierunek, w jakim miałaby podążać niemiecka polityka zagraniczna i migracyjna pod rządami AfD.
Przypomnijmy, że niedawno współprzewodnicząca populistycznej AfD Alice Weidel oceniła, że Stany Zjednoczone zaatakowały Iran „bez planu”. W kontekście wojny na Bliskim Wschodzie opowiedziała się za wznowieniem negocjacji z Rosją w sprawie dostaw energii.