Bialacki, który w przeszłości był więźniem politycznym, a obecnie stoi na czele niezarejestrowanego przez władze Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna, powiedział agencji BiełaPAN, że w mijającym roku sytuacja, jeśli chodzi o prawa człowieka na Białorusi, była „stabilnie zła”.
Mieliśmy do czynienia z permanentnym łamaniem praw obywatelskich i politycznych, które miało postać represji wobec aktywistów, dziennikarzy, blogerów. Według naszych szacunków do końca roku kary grzywny otrzyma 250 osób
- powiedział Bialacki we wtorek. 10 grudnia, w rocznicę podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, obchodzony był Dzień Praw Człowieka.
Bialacki przypomniał, że obrońcy praw człowieka na Białorusi uznali listopadowe wybory do białoruskiego parlamentu za „niesprawiedliwe, nieprzejrzyste, sfałszowane”. Prognozował, że w 2020 r., gdy w kraju mają się odbyć wybory prezydenckie, „poziom represji aktywnych obywateli może być wysoki”.
Według Aleha Hułaka, przewodniczącego Białoruskiego Komitetu Helsińskiego, „zmian systemowych brak”, ale można mówić o „pewnej poprawie, nie na poziomie przepisów, ale ich stosowania”.
Jego zdaniem zmiany wynikają z geopolityki. „(Władze w Mińsku uważają, że -red.) trzeba przyjaźnić się z Zachodem i przynajmniej nie przekraczać tych granic, czerwonych linii, które dla Zachodu są krytyczne. Chodzi o pojawienie się więźniów politycznych, masowe rozpędzanie (demonstracji) i represje” – ocenił.