Jak podkreślił w wyroku sędzia, „względy przemawiające za utworzeniem narodowego pomnika mają większe znaczenie, niż negatywne skutki tej inwestycji dla lokalnej społeczności”.
Z decyzji sądu niezadowolona jest jedna z 16 protestujących Anne-Gry Ruud. - Jesteśmy rozczarowani wyrokiem - oznajmiła, nie wykluczając złożenia odwołania. Według Ruud „wielu okolicznych mieszkańców ratowało ofiary, a teraz czuje się oszukanych, gdy za sprawą pomnika powrócą traumatyczne wspomnienia”.
W jej opinii inny argument przeciwko inwestycji to obawa o znaczny wzrost liczby turystów.
Z kolei sekretarz generalny młodzieżówki Partii Pracy Syndre Lyso podkreślił, że „budowa pomnika wiele znaczy dla bliskich ofiar i osób, które przeżyły tragedię”. - W praktyce decyzja sądu oznacza, że pomnik będzie gotowy na przypadającą 22 lipca 10. rocznicę tragedii - oświadczył.
Tworzenie narodowego miejsca pamięci w gminie Hole rozpoczęło się jesienią ubiegłego roku na przystani, skąd na wyspę Utoya odpływają statki. Na wyspie w wyniku strzelaniny z rąk Andersa Breivika zginęło 69 osób, w większości młodych działaczy Partii Pracy, którzy mieli na wyspie letni obóz. Kolejnych osiem osób zginęło w wyniku zamachu w Oslo na budynki rządowe. Z tego powodu pomnik będzie się składać z 77 kolumn z brązu, każda z nich ma upamiętniać jedną ofiarę.
Wcześniej budowę pomnika ofiar zamachu na wyspie Utoya planowano w tej samej gminie w miejscowości Sorbraten. Miała to być instalacja przedstawiająca przeciętą skałę. Z tej formy upamiętnienia ofiar zrezygnowano jednak po protestach lokalnych mieszkańców.