W artykule premier zaznaczył, że odzyskanie przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli było dopiero początkiem walki o wolność, a kraj w ciągu następnych dwóch lat musiał zmierzyć się z zagrożeniem zarówno ze wschodu, jak i z zachodu.
“Na niepodległość Polski nie godziła się ani rewolucyjna Rosja, ani Niemcy”
- przypomniał Morawiecki, zaznaczając, że niemiecka propaganda pisała, że Polska jest tylko państwem tymczasowym.
Odnotował, że pomimo upływu lat Rosja pozostaje zagrożeniem dla państw pragnących wolności, takich jak Polska i Ukraina. Dodał, że Warszawa jako pierwsza ostrzegała świat przed odrodzeniem rosyjskiego imperializmu.
Zauważył, że stało się tak, gdyż “świadomość zagrożeń wyrobiła w Polakach specyficzny zmysł geopolityczny – ostrożność”, a także czujność.
“Ta czujność każe nam również traktować niepodległość jako ciągłe zadanie do realizacji. To dlatego w najbliższym czasie na bezpieczeństwo przeznaczymy 3 proc. PKB”
- podkreślił Morawiecki.
Zauważył, że historia polskiej walki o niepodległość jest uderzająco podobna do walki, jaką toczy dziś Ukraina z Rosją. Wskazał, że rosyjska propaganda próbuje przekonywać, że “Ukraina jako samodzielne państwo nie ma racji bytu, a sam naród ukraiński de facto nie istnieje”.
“W lutym, kiedy Rosja napadła na Ukrainę, nikt nie dawał tej drugiej szans na zwycięstwo. Jej los wydawał się przesądzony. A jednak stało się inaczej”
- podkreślił Morawiecki, wskazując, że losy Polski i Ukrainy dowodzą, że narody pragnące wolności mogą stawić czoło najpotężniejszym mocarstwom.