W środę po południu, czasu lokalnego, grupa radykalnych demonstrantów wtargnęła do Izby Reprezentantów i Senatu, powodując przerwanie obrad Kongresu, który zebrał się, aby ostatecznie zatwierdzić wyniki wyborów prezydenckich z 3 listopada 2020 roku, wygranych przez Demokratę Joe Bidena. Doszło do starć protestujących z policją. Interweniowała Gwardia Narodowa. Jedna osoba została śmiertelnie postrzelona przez straż Kongresu. Ogółem w trakcie zamieszek zginęły cztery osoby.
Dzisiaj oświadczenie ws. zajść w amerykańskim parlamencie oraz zatwierdzenia Joe Bidena jako 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych wydała ambasador USA w Polsce, Georgette Mosbacher.
Mosbacher przywołała słowa wiceprezydenta Mike'a Pence'a, że "świat kolejny raz był wczoraj świadkiem prężności i siły naszej demokracji". Podkreśliła, że po ustaniu zamieszek i "bezprecedensowych aktów wandalizmu" deputowani powrócili na Kapitol i "na nowo podjęli pracę na rzecz narodu amerykańskiego, wspierając i broniąc konstytucji Stanów Zjednoczonych".
"Wczorajsze wydarzenia na Kapitolu nie odzwierciedlają tego, kim jako Amerykanie jesteśmy ani za czym się opowiadamy. Wraz z nastaniem świtu w Stanach Zjednoczonych, Kongres zakończył pracę nad zatwierdzeniem woli narodu amerykańskiego. Mój przyjaciel Joe Biden to przyzwoity człowiek"
- napisała ambasador.
"Sercem jestem z tymi, którzy stracili życie, i jestem pewna, że sprawcy tych czynów zostaną szybko postawieni przed obliczem sprawiedliwości" - dodała.
Mosbacher odniosła się również do relacji polsko-amerykańskich. Jej zdaniem, nie ulegną one zmianie mimo nastania nowej administracji w Waszyngtonie.
"Jestem również wdzięczna za wszelkie zapewnienia o wsparciu, jakie otrzymujemy od naszych polskich przyjaciół. Nasze wspólne przywiązanie do wartości demokratycznych leży u podstaw relacji polsko-amerykańskich, które są silniejsze niż kiedykolwiek. To nie uległo zmianie i nie zmieni się wraz z nastaniem nowej administracji"
- czytamy w opublikowanym stanowisku.