„Postanowiłem ustąpić, aby umożliwić utworzenie nowego zespołu na Downing Street 10. Życzę premierowi i jego zespołowi wielu sukcesów” - napisał w krótkim oświadczeniu Allen, który funkcję dyrektora ds. komunikacji społecznej pełnił zaledwie od września zeszłego roku i był już czwartą osobą na tym stanowisku, od czasu gdy Partia Pracy wygrała wybory w lipcu 2024 r., a Starmer objął władzę.
Rezygnacje w ciągu niespełna 24 godzin dwóch kluczowych współpracowników Starmera są skutkiem zagęszczającej się atmosfery wokół brytyjskiego premiera w związku z nominacją Mandelsona. Od kilku dni, wraz wychodzeniem na jaw kolejnych szczegółów znajomości Mandelsona z Epsteinem, nieżyjącym już amerykańskim finansistą i przestępcą seksualnym, brytyjskie media, a także niektórzy posłowie Partii Pracy oceniali, że jeśli Starmer chce ocalić stanowisko, będzie musiał poświęcić co najmniej McSweeneya.
Odnosząc się w poniedziałek do tych rezygnacji oraz związków Mandelsona z Epsteinem, Starmer dał do zrozumienia, że nadal uważa się za właściwą osobę do przewodzenia krajowi.
- Tym, co mnie najbardziej złości, jest podważanie (przez tę sprawę - PAP) przekonania, że polityka może być siłą napędową dobra i może zmieniać życie. (...) Musimy udowodnić, że polityka może być siłą napędową dobra. Wierzę, że może być. Wierzę, że tak jest. Idziemy naprzód. Idziemy z pewnością siebie, kontynuując zmiany w kraju
- mówił brytyjski premier podczas spotkania z personelem Downing Street.
Mandelson to jeden z najbardziej znaczących polityków Partii Pracy w ostatnich trzech dekadach. Piastował stanowiska ministerialne w gabinetach Tony'ego Blaira i Gordona Browna, a także był komisarzem UE ds. handlu. Kilka miesięcy po powrocie Partii Pracy do władzy nowy premier Starmer mianował go ambasadorem w USA.
Ze stanowiska został odwołany we wrześniu ubiegłego roku, po zaledwie siedmiu miesiącach, gdy wyszło na jaw, że jego kontakty z Epsteinem trwały dłużej, niż do tej pory było wiadomo. Opublikowane pod koniec stycznia w USA dokumenty ze śledztwa w sprawie Epsteina sugerują ponadto, że Mandelson przyjmował od niego pieniądze, a także przekazywał mu poufne rządowe informacje.