Wpływowe pismo "Foreign Policy" opublikowało przed kilkoma dniami artykuł o wiele mówiącym tytule "Migracja może zapewnić siłę ludzką dla europejskiej obronności".
Adham Sahloul przekonuje, że kraje europejskie mogłyby proponować migrantom obywatelstwo w zamian za służbę wojskową w ich armiach. Miałoby to godzić problem migracji wraz z problemami demograficznymi rzutującymi na niedobory w armiach zachodniej Europy. Sahloul wylicza, że rekrutacja jest na niezadowalającym poziomie m.in. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech czy Holandii.
Sam autor tej propozycji, Adham Sahloul, związany jest z Center for a New American Security (CNAS), think tankiem powiązanym mocno z amerykańskimi Demokratami. Jego członkowie często współpracowali z demokratycznymi prezydentami USA. Sam Sahloul był doradcą w Departamencie Obrony oraz w USAID w czasach prezydentury Joe Bidena.
Afrykańscy ochotnicy w armiach Europy
Co ciekawe, podobny pomysł przedstawił niedawno południoafrykański think tank Institute for Security Studies (ISS). W analizie Jakkiego Cilliersa wskazano, że "z perspektywy rynku pracy, rekrutacja do wojska coraz częściej odzwierciedla tę samą dynamikę popytu i podaży, która kształtuje migracje cywilne", a "globalne asymetrie demograficzne między starzejącymi się państwami a młodymi populacjami już teraz stymulują nowe formy współpracy w zakresie bezpieczeństwa i obrony".
Jako przykład wymieniono traktat z października 2025 r., który umożliwia obywatelom Papui Nowej Gwinei wstępowanie do Sił Obronnych Australii.
"Struktura wiekowa Papui-Nowej Gwinei jest zbliżona do afrykańskiej, charakteryzującej się dużym i rosnącym odsetkiem osób młodych oraz wysokim bezrobociem. Kontrastuje to ze spadkiem liczby ludności w wieku produkcyjnym w Europie i Australii" - dowodzi Cilliers.
Wskazuje, że w dobie wojny trzydziestoletniej (1618-1648) "zagraniczni żołnierze stanowili integralną część praktycznie wszystkich walczących armii".
"Co by się stało, gdyby Europa zawarła umowy z kluczowymi krajami afrykańskimi, oferując szkolenie i wyposażenie kilku brygad do służby w ich obronie, ze wszystkimi korzyściami, jakie wiązałoby się to z ochotnikami? Jednostki mogłyby rotacyjnie pojawiać się i znikać, a następnie wracać do Afryki, gdzie mogłyby pomagać w zwiększaniu bezpieczeństwa w swoich krajach"
- przekonuje autor tekstu.