Aleś Puszkin zmarł ostatniej nocy na oddziale intensywnej terapii w niewyjaśnionych okolicznościach – poinformowała we wtorek żona artysty, skazanego w ub.r. na pięć lat kolonii karnej za działalność artystyczną i polityczną, sprzeczną z reżimową polityką Mińska.
Puszkin został zatrzymany 30 marca 2021 r. w wiosce Żylicza, gdzie odnawiał cerkiew. Następnie prokuratura w Grodnie wszczęła przeciwko niemu sprawę z art. o „rehabilitacji nazizmu”. Najpoważniejszym zarzutem było przedstawienie na jednej z wystaw Puszkina portretu Jauhiena Żychara, poety i działacza antysowieckiego. Zdaniem łukaszystów bohater portretu był szkolony przez Abwehrę i „stał na czele oddziału byłych policjantów kolaborujących z III Rzeszą i innych zdrajców”. W komunikacie prokuratury wskazywano, że Puszkin podczas wystawy opisywał Żychara jako członka białoruskiego ruchu oporu, który walczył z bolszewikami, „czym wychwalał i usprawiedliwiał jego działania”.
– Na początku lat 90. Aleś Puszkin założył pierwszą prywatną i niezależną galerię na Białorusi, w Witebsku. Gdy Łukaszenka doszedł do władzy, nakazał jej zamknięcie. Później Aleś próbował swojej działalności w Mińsku, ale i stamtąd został przepędzony przez reżim. Wrócił więc do swojej rodzinnej miejscowości Bobr, gdzie w domu rodziców utworzył pracownię. Na dachu tego domu powiewała historyczna, biało-czerwono-biała flaga Białorusi. Milicja próbowała ją zrywać, Puszkin trafiał za nią do więzienia, ale zawsze gdy wracał, wracała również flaga. Chyba nie było innego podobnego domu w całej Białorusi
– mówi w rozmowie z „Codzienną” Piotr Bernatowicz.
. – Swój najsłynniejszy performance zorganizował w Mińsku. Do jednego z ważnych urzędów wwiózł taczkę wypełnioną gnojem. Wysypał to na dziedzińcu urzędu, a następnie położył na tym portret Łukaszenki, w który wbił widły. W tak radykalny sposób Puszkin wyraził sprzeciw wobec dyktatury na Białorusi – przypomina nasz rozmówca.
– Wystawa Puszkina w Galerii Arsenał w Poznaniu w 2016 r. nosiła nazwę „Narodowo-radykalny”. Ukazywała cały przekrój jego twórczości, w tym portrety uczestników ruchu oporu antysowieckiego po II wojnie światowej. Reżim Łukaszenki aktywnie to zwalczał, oskarżając Puszkina o propagowanie nazizmu. Za to później skazano go na pięć lat kolonii karnej. Prace Puszkina pojawiły się również na wystawie „Sztuka polityczna”, którą robiliśmy na Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Wśród nich znalazł się „Obraz wolności”, który Puszkin malował przez wiele lat. Przywiózł go do Polski i tu go ukończył. Ostatnim akcentem na tym obrazie jest flaga Polski, tuż obok historycznej flagi Białorusi. Potwierdza to, że Polska była według niego najważniejszym sojusznikiem Białorusi w walce o wolność. Ten obraz nadal jest u nas, Puszkin nie chciał go wywieźć na Białoruś. Jego wolą było to, by wrócił dopiero wtedy, gdy na Białorusi upadnie reżim Łukaszenki. Można powiedzieć, że to w pewien sposób testament Alesia Puszkina – kończy Bernatowicz.
CZYTAJ czwartkowe wydanie "Gazety Polskiej Codziennie"!
Okładka czwartkowego wydania #GPC. Czytaj na » https://t.co/1HYRtWiDJA
— GP Codziennie (@GPCodziennie) July 13, 2023
Kup prenumeratę i zyskaj dostęp do najważniejszych treści » https://t.co/5oUNtNfQBb#GazetaPolskaCodziennie pic.twitter.com/GlUPGGpjWR