Kilka miesięcy temu ubrany w uniform przypominający SS-mana Waters strzelał z karabinu podczas koncertu w Berlinie. Krytykujący zachodnie wsparcie dla Ukrainy współzałożyciel Pink Floyd po raz kolejny zwrócił wtedy na siebie uwagę całego świata. 79-letni muzyk od lat jest oskarżany o antyizraelskie i antysemickie wypowiedzi. Ponadto Waters jest dość przychylnie nastawiony do Rosji i krytykuje wspieranie przez Zachód Kijowa. Atakował też PiS i Jarosława Kaczyńskiego, nawet na koncercie w... Meksyku.
Tym razem w jednym z wywiadów został zapytany, jak się czuje po tym, co Hamas zrobił 7 października. Waters nie był jednak oburzony tym, co zrobił Hamas. Raczej uważa, że mogła to być operacja prowadzoną pod fałszywą flagą, czyli że rzeź została dokonana za wiedzą lub przy współudziale Izraela.
Pink Floyd co-founder Roger Waters on the October 7th Massacre:
— Visegrád 24 (@visegrad24) November 7, 2023
“We don’t yet know what happened”
“Maybe there were some individual cases of civilians getting killed”
“Israel is making up stories” pic.twitter.com/bUIvY90XRd
Waters podał też w wątpliwość okrucieństwa, o które został oskarżony Hamas, i stwierdził, że "stawianie oporu okupacji" jest nie tylko całkowicie uzasadnione, ale wręcz obowiązkowe.
Ocenił również, że "pierwsze 400 zabitych" (czyli uczestnicy festiwalu Super Nova) to był... personel wojskowy, a zatem zabicie ich przez Hamas nie było zbrodnią wojenną.
Mówił również, że "może były jakieś pojedyncze przypadki zabitych cywilów", i że "Izrael wymyśla historie" o mordowaniu dzieci przez terrorystów islamskich.