W połowie lipca prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił wprowadzenie regulacji, zgodnie z którymi warunkiem wejścia do gromadzących ponad 50 osób miejsc rozrywki i kultury będzie certyfikat sanitarny, potwierdzający przejście pełnego cyklu szczepień, przechorowanie infekcji lub aktualny negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. Od 1 sierpnia certyfikat będzie też trzeba okazywać, wchodząc do restauracji, kawiarni, centrum handlowego, placówki służby zdrowia, a także przed podróżami lotniczymi i dłuższymi trasami kolejowymi czy autobusowymi
Decyzja wywołała natychmiastowe i liczne protesty w wielu miastach Francji, budzące wśród części komentatorów skojarzenia z protestami "żółtych kamizelek".
Podczas części manifestacji dochodziło do starć z policją, która była zmuszona do użycia gazów łzawiących i armatek wodnych. Atakowano również przedstawicieli mediów. Uczestnicy protestów nazywają wprowadzone we Francji regulacje "dyskryminacją" i "błędem politycznym", wskazując na konieczność istnienia prawa wyboru w kwestii szczepienia.
Na fali atakujących prezydenta Francji transparentów i haseł, w Tulonie, na południu kraju, pojawił się plakat, w którym Macron upodobniony został do Adolfa Hitlera. Na billboardzie, obok postaci, znajduje się akronim partii Macrona La Republique En Marche (LREM) w formie nazistowskiej swastyki oraz hasło: "Posłuchaj - zaszczep się".
🚨 | NEW: Someone put up a billboard of Macron as Hitler in France over his vaccine/vaccine passport policies
Via @ConflitsFrance pic.twitter.com/8XZLYPrKls — Politics For All (@PoliticsForAlI) July 20, 2021
Prawnicy prezydenta Francji zdecydowali się działać i pozwali właściciela billboardu, na którym umieszczono kontrowersyjny plakat.
Flori Michel-Ange na Twitterze napisał, że ma zostać w tej sprawie przesłuchany przez policję.
"Więc w państwie Macrona można śmiać się z tyłka proroka, ale przedstawienie prezydenta jako dyktatora to bluźnierstwo"
- napisał właściciel billboardów.
Flori w lokalnej prasie przyznał, że pozew z Pałacu Elizejskiego mocno go zaskoczył.
Media podają, że Flori, który jest właścicielem kilkuset billboardów na południu Francji, często wykorzystuje je do prezentowania kontrowersyjnych treści.