Dowództwo Połączonych Szefów Sztabów (JCS) w Seulu przekazało, że wykryło pociski wystrzelone z miasta Sinpho, położonego na wybrzeżu Morza Japońskiego, po godz. 6 czasu lokalnego (godz. 23 w sobotę w Polsce). Pociski przeleciały dystans ok. 140 km.
„Nasze wojsko uważnie monitoruje ruchy Korei Północnej w ramach silnej, połączonej postawy obronnej Korei Południowej i USA oraz utrzymuje zdolność do przytłaczającej odpowiedzi na każdą prowokację”
– poinformowało JCS.
Rząd Japonii potępił próbę, uznając ją za naruszenie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Wiceminister obrony Masahisa Miyazaki poinformował, że Tokio złożyło „zdecydowany protest drogą dyplomatyczną przez ambasadę w Pekinie”. Dodał, że działania Pjongjangu „zagrażają pokojowi i bezpieczeństwu naszego kraju, regionu i społeczności międzynarodowej”.
Japońskie ministerstwo obrony przekazało, że rakiety spadły poza wyłączną strefą ekonomiczną Japonii i nie odnotowano żadnych szkód w powietrzu ani na wodzie.
Ostatni raz Pjongjang wystrzelił wiele rakiet krótkiego zasięgu 8 kwietnia. Po tej próbie północnokoreańskie media państwowe ogłosiły, że testowano taktyczny pocisk balistyczny z głowicą z bombą kasetową, który może „zmienić w pył każdy cel” w swoim zasięgu. Dzień wcześniej testowano inny, niezidentyfikowany obiekt, który zniknął zaraz po starcie.
Agencja AP podkreśliła też, że niedzielne testy nastąpiły kilka dni po tym, jak szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafael Grossi przestrzegł podczas wizyty w Seulu, że „zdolność Pjongjangu do produkcji broni jądrowej uległa znacznemu zwiększeniu, pozwalając na stworzenie kilkudziesięciu głowic”.