Od 24 lutego trwa rosyjska inwazja na Ukrainę. Nie idzie ona po myśli Władimira Putina. Wojska ukraińskie dzielnie się bronią, zadając wiele strat Rosjanom. To sprawia, że najeźdźcy zaczynają strzelać do cywilów.
- Rosyjskie siły nie poczyniły znaczących postępów w ostatnich dniach poza południem kraju i w rezultacie zintensyfikowały bombardowanie miast - powiedział rzecznik Pentagonu John Kirby.
"Rosjanie nadal są sfrustrowani i spowolnieni i nie dokonali żadnych znaczących postępów w ciągu kilku ostatnich dni, za wyjątkiem południa (...) Oceniamy, że w miarę jak ich frustracja narasta, polegają w większym stopniu na ostrzale z daleka"
- powiedział Kirby, dodając że oznacza to większą liczbę ofiar cywilnych. Zaznaczył, że ofiarami tego ostrzału w szczególnym stopniu są Charków i Mariupol.
Z kolei ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba oświadczył, że Ukraina chce bezpośrednich rozmów prezydentów Wołodymira Zełenskiego i Władimira Putina, gdyż Kijów wie, że to Putin jest w Moskwie decydentem.
- Długo czekaliśmy na bezpośrednią rozmowę pomiędzy prezydentem Ukrainy i Władimirem Putinem, gdyż wszyscy rozumiemy, że to on, zwłaszcza teraz, podejmuje ostateczne decyzje
- powiedział w wystąpieniu telewizyjnym.
- Nasz prezydent niczego się nie boi, w tym bezpośredniego spotkania z Putinem. Jeśli Putin także się nie boi, niech przyjdzie na spotkanie, niech usiądą i porozmawiają
- dodał szef ukraińskiej dyplomacji.