Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

W Chersoniu kończy się żywność (i nie tylko)! Na alarm bije też wicepremier. Chodzi o „zielone korytarze”

- Z 14 zaplanowanych na niedzielę korytarzy humanitarnych na Ukrainie zadziałało tylko dziewięć - poinformowała wicepremier kraju Iryna Wereszczuk. Natomiast mer Chersonia Ihor Kołychajew ostrzega: kończą się lekarstwa, żywność i paliwo, a nie ma możliwości dostarczenia tam pomocy humanitarnej. W jego mieście nie ma "zielonego korytarza".

Autor:

- Niestety, nie mamy "zielonego korytarza" (humanitarnego - red.)" - powiedział Kołychajew. Poinformował, że do miasta nie można dostarczyć pomocy humanitarnej.

Tymczasem w sklepach kończą się produkty żywnościowe, a w aptekach - leki. Na stacjach benzynowych jest tylko olej napędowy, a nie ma już benzyny.

Położony na południu Ukrainy Chersoń jest kontrolowany przez wojska rosyjskie, które ogłosiły w sobotę, że wprowadzą tam system komendantur, by - jak to określiły - "podtrzymywać porządek".

Na alarm bije też Wereszczuk, która powiedziała, że Mariupol jest wciąż ostrzeliwany i dostawy humanitarne dla tego miasta utknęły w Berdiańsku, a więc w połowie drogi. Zapowiedziała, że kolejna próba przedarcia się do Mariupola zostanie podjęta w poniedziałek.

Ogółem w niedzielę spod ostrzałów udało się wywieźć ponad 5500 osób, w tym z obwodu kijowskiego - 3950, a w miejscowościach obwodu ługańskiego 1600 - poinformowała wicepremier.

Nie powiodła się ewakuacja z miast: Popasna i Szczastia, a także z miejscowości Hirske z powodu ostrzałów ze strony sił rosyjskich - powiedziała Wereszczuk. 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej