- Niestety, nie mamy "zielonego korytarza" (humanitarnego - red.)" - powiedział Kołychajew. Poinformował, że do miasta nie można dostarczyć pomocy humanitarnej.
Tymczasem w sklepach kończą się produkty żywnościowe, a w aptekach - leki. Na stacjach benzynowych jest tylko olej napędowy, a nie ma już benzyny.
Położony na południu Ukrainy Chersoń jest kontrolowany przez wojska rosyjskie, które ogłosiły w sobotę, że wprowadzą tam system komendantur, by - jak to określiły - "podtrzymywać porządek".
Na alarm bije też Wereszczuk, która powiedziała, że Mariupol jest wciąż ostrzeliwany i dostawy humanitarne dla tego miasta utknęły w Berdiańsku, a więc w połowie drogi. Zapowiedziała, że kolejna próba przedarcia się do Mariupola zostanie podjęta w poniedziałek.
Ogółem w niedzielę spod ostrzałów udało się wywieźć ponad 5500 osób, w tym z obwodu kijowskiego - 3950, a w miejscowościach obwodu ługańskiego 1600 - poinformowała wicepremier.
Nie powiodła się ewakuacja z miast: Popasna i Szczastia, a także z miejscowości Hirske z powodu ostrzałów ze strony sił rosyjskich - powiedziała Wereszczuk.