"Niewykluczone, że presja militarna jest obliczona de facto na wymuszenie różnego rodzaju ustępstw w polityce Zachodu"
- mówił Żaryn w czwartek w publicznym Radiu Białystok, pytany o sytuację za polską wschodnią granicą.
"Z jednej strony mamy do czynienia z realną groźbą wybuchu kolejnej fazy wojny przeciwko Ukrainie, ten potencjał wojskowy, który Rosja zgromadziła wokół Ukrainy i na swoim terytorium i na Białorusi i okupowanych regionach wschodniej Ukrainy, to jest wystarczająca siła do tego, żeby jakąś poważniejszą ofensywę wojskową przeciwko Ukrainie rozpocząć"
- powiedział Żaryn.
Zaznaczył jednak, że - z drugiej strony - trzeba pamiętać o tym, że Rosja "to jest mistrz kłamstwa, manipulacji, budowania różnego rodzaju fasad po to, żeby osiągać inne cele, niż te które widać na pierwszy rzut oka".
Stąd - w jego ocenie - decyzja Rosji o ataku na Ukrainę będzie "zapewne pewną kalkulacją kosztów i zysków". "A de facto, nawet jeśli do tej agresji dojdzie, to ona nie zakończy ambicji i apetytów Putina" - powiedział Żaryn.
Od czwartku do 20 lutego na Białorusi mają się odbywać wspólne z Rosją manewry wojskowe. Żaryn zwrócił uwagę, że taktyka Rosji związana z manewrami wojskowymi jest prowadzona od dawna.
"I nie są to ostatnie manewry tegoroczne zapewne. Natomiast jest to taki czas, który powoduje, że na takie zdarzenia musimy patrzeć z większą ostrożnością, ale też z większym napięciem, bowiem takie manewry również mogą być taką fasadą, takim pretekstem do tego, żeby rozpocząć faktyczne działania zbrojne"
- ocenił.
Pytany o zagrożenie dla Polski poprzez bezpośrednie działania Rosji Żaryn mówił, że Polska jest od wielu lat "obiektem różnego rodzaju metod działania, które w mediach nazywa się hybrydowymi". "My nie mamy żadnych sygnałów o tym, żeby atak na terytorium RP był w tej chwili prawdopodobny. Pamiętajmy, że jest bardzo daleko idąca różnica pomiędzy poziomem gwarancji, jakie Zachód daje Ukrainie a tym, jakie mamy my, jako członek NATO. Nic nie wskazuje na to, żeby Rosja była zainteresowana rozpętaniem konfliktu zbrojnego z Sojuszem Północnoatlantyckim" - dodał.
Zaznaczył, że w dalszym ciągu należy spodziewać się, że będą używane metody z tzw. szarej strefy, które powodują realne zagrożenia dla państwa, ale jednocześnie pozwalają agresorowi pozostawać w cieniu.
"Takie operacje hybrydowe czy cyberataki, to jest coś, z czym należy się liczyć, po to żeby destabilizować Polskę i po to znowu, żeby Polska nie była w stanie, razem z sojusznikami, dobrze odpowiadać na to, co dzieje się z Ukrainą i wobec Ukrainy"
- powiedział.
Przypomniał, że od pół roku prowadzona jest operacja wykorzystująca szlak migracyjny przez Białoruś. "Dla nas jest oczywiste, że to co jest czynione rękami reżimu Łukaszenki, czyli destabilizowanie naszej granicy z Białorusią, wiązanie sił naszego wojska, SG i policji na granicy z Białorusią to są działania de facto rosyjskie, w interesie Rosji prowadzone. To jest szereg zagrożeń w cyberprzestrzeni, prowadzenie działań o charakterze hakerskim, szukanie różnego rodzaju dziur w systemach teleinformatycznych istotnych dla państwa (...). No i widać też wyraźnie, że (...) dezinformacja, propaganda wymierzone w Polskę to są te działania, które są dużo bardziej intensywne w ostatnich miesiącach. Rosja używa różnego rodzaju narzędzi, często chowa się za innymi podmiotami, które w jej interesie prowadzą działania zmierzające do osłabienia Polski" - dodał Żaryn.
Wskazał też na kwestie energetyczne. "Tutaj też widzimy pewną grę rosyjską, żeby osłabić Europę pewnego rodzaju działaniami, które się przekładają na zmniejszenie bezpieczeństwa energetycznego" - powiedział Żaryn.