"Jeżeli Ukraina zostanie opanowana, następna będzie Łotwa, Litwa, Estonia, Mołdawia, później będzie Gruzja, następna będzie Polska" - wymieniał na konferencji prasowej Wołodymyr Zełenski. Prezydent Ukrainy zaapelował o zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Ukrainą. "Jeżeli nie macie odpowiedniej siły, to dajcie mi samoloty!" - zaapelował do zachodnich przywódców.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas konferencji prasowej mówił o tym, jakie mogą być konsekwencje wygrania wojny na Ukrainie przez Rosję. Jego wnioski są szokujące.
Zełenski wskazywał:
Jeżeli Ukraina nie zatrzyma tego, to tak będzie z każdym innym krajem. Dziękuję krajom, które wysyłają broń, ale jest za późno. Straciliśmy czas, gdy prosiliśmy o to. Tysiące Ukraińców płacą cenę własnego życia. Jeżeli Ukraina zostanie opanowana, następna będzie Łotwa, Litwa, Estonia, Mołdawia, później będzie Gruzja, następna będzie Polska. Tak dojdą do muru berlińskiego. Świat powinien pokazać swoją siłę bez wojny. Potęga i siła polega na dyplomacji.
- Najważniejsze jest wdrożenie zasady zamknięcia nieba nad Ukrainą. Żeby nie było tych bombardowań! - dodał Wołodymyr Zełenski.
- Dziś w nocy trzy bomby spadły na Kijów. Widzieli państwo, co się działo w Charkowie, Mariupolu. Dlatego chcemy, żeby przestrzeń powietrzna nad naszym krajem została zamknięta. Oni ostrzeliwują naszych cywili z terenu Białorusi i Rosji. Dlatego zwracałem się z prośbą do Bidena, Scholza, Macrona. Codziennie dzwonię do różnych liderów państw. Jeżeli nie możecie doprowadzić do zamknięcia przestrzeni powietrznej teraz, to kiedy? Ile ludzi jeszcze powinno zginąć? Będziemy liczyć te ofiary i doczekamy się momentu, kiedy doczekamy się decyzji? - pytał Zełenski.
Jeżeli nie macie odpowiedniej siły, to dajcie mi samoloty!
- Cały świat się spóźnił - podsumowywał ukraiński przywódca. - Cieszę się, że świat się zjednoczył, ale szkoda, że za taką cenę.