Andruszczenko ocenił, że zaatakowanie zarówno konwoju, jak i biura Czerwonego Krzyża nie było przypadkiem. "Cel, do którego zmierzał konwój humanitarny był zachowany w tajemnicy. Zatem okupanci założyli, że udaje się on do składów Czerwonego Krzyża" - wyjaśnił.
Dodał, że dostarczanie pomocy humanitarnej utrudniają poważnie zniszczenia infrastruktury. Ukrinform przypomina, że Rosjanie ostrzeliwują konwoje z pomocą humanitarną od trzech dni.
Wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk zapowiedziała, że w środę strona ukraińska "zwróci się ponownie do rosyjskich najeźdźców o otworzenie korytarza humanitarnego między Mariupolem a Zaporożem".
Ukraina stara się dostarczyć 90 ton żywności, leków i wody do oblężonego Mariupola.