Francuskie media przypominają nagranie, w którym dwóch żołnierzy rosyjskich na przechwyconej rozmowie narzeka na warunki panujące w trakcie inwazji, twierdząc, że wojna to jeden wielki nonsens.
- Publikacja nagrania odbywa się w klimacie klęski dla rosyjskiej armii, która zmusiła żołnierza do przejechania czołgiem swojego dowódcy
- pisze vanityfair.fr.
Żołnierz, o którym mowa, nie znosił pułkownika Jurija Miedwiediewa za śmierć jego przyjaciół. Do incydentu miało dojść wówczas, jak dwie grupy rosyjskich czołgów straciły połowę swoich sił w Makarowie. - Po odczekaniu odpowiedniego momentu podczas walki przejechał dowódcę czołgiem, raniąc go w nogi - relacjonuje jeden z ukraińskich dziennikarzy.
Miedwiediew miał trafić do szpitala na Białorusi. Choć serwis vanityfair.fr uważa, że potwierdzenie informacji o ataku na własnego dowódcę będzie ze strony rosyjskiej armii niemożliwe (panuje tam "propaganda sukcesu" i nikt z Rosjan wprost o tym nie powie), to pewne jest, że Miedwiediew rzeczywiście trafił do szpitala, co miało potwierdzić nagranie zamieszczone na rosyjskim medium społecznościowym VK.