Od 24 lutego wojska Putina atakują Ukrainę. Giną cywile, a Rosjanie ostrzeliwują miasta, nie pozwalają stworzyć korytarzy humanitarnych, kradną w sklepach, gwałcą kobiety i nie mają zamiaru wycofywać się z wojny, mimo tego, że ponoszą duże straty.
W Rosji przeciwko wojnie protestują bardzo nieliczni. A jeżeli już wychodzą na ulicę - trafiają do aresztu. Wprowadzono drakońskie prawo, praktycznie kneblujące usta wszystkim chcącym mówić, co się dzieje na Ukrainie.
Ale, jak podaje NEXTA, w jednej z moskiewskich szkół odważny 12-latek postawił się nauczycielce historii. Kłócił się z nią o aktualne wydarzenia na Ukrainie, a na korytarzu zaintonował nawet okrzyk sławiący Ukrainę. Po lekcjach... przyjechała po niego policja. "Zapukali, potem wyłączyli prąd w mieszkaniu i odjechali" - pisze portal Nexta.
In Moscow, police came for a 12-year-old boy who argued with a teacher about events in Ukraine and then shouted “Glory to Ukraine” in the school corridor.
— NEXTA (@nexta_tv) March 7, 2022
Police broke into the apartment when boy was alone. They knocked the door then turned off electricity in apartment and left.