W cotygodniowym badaniu, opublikowanym w sobotę, oprócz AfD i pogrążonych w kryzysie chadeków próg wyborczy przekraczają: Zieloni z wynikiem 13 proc., socjaldemokratyczna SPD z wynikiem 12 proc., Lewica również z wynikiem 12 proc. oraz liberalna FDP z wynikiem 5 proc.
Rozkład ten oznacza, że AfD wyprzedza obecnie partię rządzącego kanclerza aż o 8 punktów procentowych - to jeden z najgorszych sondażowych wyników, z jakimi CDU/CSU musiało zmierzyć się od lat, i dotkliwy cios wizerunkowy dla samego Merza.
Wrzesień może przynieść Merzowi kolejne ciosy
We wrześniu w Niemczech odbędą się wybory do parlamentów trzech krajów związkowych, które będą pierwszym poważnym i bolesnym sprawdzianem dla kanclerza od czasu objęcia przez niego władzy.
Największe nadzieje z tegorocznymi głosowaniami wiąże właśnie Alternatywa dla Niemiec, licząca na historyczny przełom w Saksonii-Anhalcie, gdzie wybory zaplanowano na 6 września. Partia może w tym landzie uzyskać większość bezwzględną i po raz pierwszy w historii samodzielnie przejąć władzę na poziomie kraju związkowego - co byłoby dla Merza i jego ugrupowania kolejnym, bardzo bolesnym policzkiem.
20 września odbędą się z kolei wybory parlamentarne w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz w Berlinie - obie elekcje mogą jeszcze pogłębić kryzys, w jakim znalazła się partia kanclerza.
Kanclerz coraz bardziej osamotniony
Wynik na poziomie 20 proc. to dla ugrupowania Friedricha Merza najsłabszy rezultat notowany w sondażach od niemal czterech lat - i wyraźny sygnał, że zaufanie do kanclerza gwałtownie topnieje. Zbliżające się wybory regionalne, a zwłaszcza realna groźba przejęcia władzy przez AfD w Saksonii-Anhalcie, mogą jeszcze bardziej osłabić pozycję Merza we własnej partii i zwiększyć presję na zmianę kursu przed kolejnymi miesiącami rządzenia krajem.