Dyktator reżimu w Mińsku, Aleksandr Łukaszenka, spotkał się wczoraj z białoruskimi dziećmi młodzieżą z okazji obchodów 100-lecia ruchu pionierskiego.
- W waszych rękach jest przyszłość ojczyzny i wy powinniście bronić swoją ojczyznę. Nigdzie, tak jak na swojej ziemi, nie będzie wam lepiej
- perorował Łukaszenka.
Podczas spotkanie z młodzieżą nie uciekał od wątków politycznych, twierdząc, że "otrzymuje informacje", jakoby część protestujących przeciwko sfałszowanym wyborom w 2020 r. "chce naprawdę wrócić do domu, ale nie wiedzą jak".
Nie brakowało również opowieści Łukaszenki o latach swojego dzieciństwa i działalności w ruchu pionierskim, a także napomnień, "by odłożyć telefony i zająć się prawdziwym życiem".
Łukaszenka poparł również inicjatywę "lekcji pamięci" o "Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej" i - jak podaje portal belta.by - "zgodził się pełnić funkcję nauczyciela".
Spotkanie z pionierami przeszłoby bez echa, gdyby nie pewna scena, która rozegrała się w trakcie jego trwania.
Łukaszenka zwrócił uwagę, że jeden z chłopców ma problem z otwarciem butelki soku. Poprosił go do siebie i... poinstruował, jak powinien otwierać butelkę. Potrząsnął nią, stuknął w denko i otworzył przy gromkim aplauzie zgromadzonych na sali.
Lukashenko opened a bottle of juice to applause. Soon to be 70 years old, Lukashenko has finally beaten the bottle - think of it as having won the major battle of his life.#ukraine #poland #russia #breakingnews #breaking #war #ukrainewar #polska pic.twitter.com/iAI7zIXKsU
— Mateusz Sobieraj (@MateuszSobiera3) May 20, 2022
- Tymczasem na Białorusi, Aleksandr Łukaszenka miał pracowity dzień, pokazując dzieciom, jak otworzyć butelkę soku - skomentował zdarzenie dziennikarz BBC, Francis Scarr.