Jak wynika z oświadczenia sił powietrznych, irańskie pociski balistyczne były wymierzone w obszary zamieszkane przez cywilów i kluczową infrastrukturę państwa.
W nocy z soboty na niedzielę Iran przeprowadził kolejne ataki na Izrael z użyciem pocisków balistycznych. Dwóch z nich nie udało się strącić. Według armii izraelskiej nie był to skutek „systemowej awarii” obrony przeciwrakietowej, a oba przypadki, które nastąpiły w odstępie około dwóch godzin, nie były ze sobą powiązane. Przyczyny tych incydentów są wyjaśniane.
Iran celował w ośrodek nuklearny?
Na skutek nocnego ataku na obiekty cywilne na południu Izraela obrażeń doznało co najmniej 175 osób w miejscowościach Arad i Dimona. W Dimonie znajduje się izraelski ośrodek nuklearny oraz reaktor atomowy.
Wojna na Bliskim Wschodzie rozpoczęła się 28 lutego od nalotów Izraela i USA na Iran, który odpowiedział atakami zarówno na Izrael, jak i na arabskie państwa regionu Zatoki Perskiej, w tym położone tam amerykańskie bazy wojskowe i obiekty cywilne - lotniska i instalacje petrochemiczne. Zablokował również swobodną żeglugę przez Cieśninę Ormuz, wstrzymując tym samym eksport ropy naftowej z Bliskiego Wschodu.
Po ostatnim wystrzeleniu rakiety dalekiego zasięgu przez Teheran, izraelskie wojsko przypomniało, że "irański reżim terrorystyczny stanowi globalne zagrożenie".
"Teraz, z pociskami, które mogą dosięgnąć Londynu, Paryża czy Berlina. Irański reżim terrorystyczny przeprowadził ataki na 12 krajów w regionie i rozwija zdolności, które stanowią znacznie szersze zagrożenie"
- przypomniało IDF.
❗️The Iranian terrorist regime launched a long-range missile for the first time since the start of Operation Roaring Lion that could reach a distance of ~4,000 km.
— Israel Defense Forces (@IDF) March 21, 2026
During Operation Rising Lion in June 2025, the IDF revealed that the Iranian regime has intentions to develop… pic.twitter.com/iliERIu2hV