Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Francja znów płonie. „Jezus nie jest Bogiem” - napisano w zdemolowanym kościele

Blisko 500 osób zatrzymanych, splądrowane sklepy, zdewastowany kościół i starcia z policją - to bilans kolejnej niespokojnej nocy we Francji, gdzie od kilku dni trwają protesty po śmierci 17-letniego Nahela w Nanterre pod Paryżem. Służby przekonują jednak, że rozruchy w większości miast straciły na intensywności. - Rośnie przemoc na ulicach, bo ludzie ubożeją. W zasadzie nie ma sposobów na rozwiązanie obecnego kryzysu społecznego, ekonomicznego i kryzysu demokracji - ocenia historyk Pierre Vermeren.

Autor:

W kolejną noc trwających w całej Francji zamieszek, grabieży i walk z policją aresztowano dotąd 471 osób - poinformował w sobotę nad ranem minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin. Dodał, że rozruchy w większości miast były jednak "znacznie mniej intensywne" niż w poprzednich dniach.

Do najpoważniejszych starć dochodziło w Marsylii i Lyonie - relacjonuje portal France 24.

W Marsylii grupy młodych ludzi splądrowały kilka sklepów i podpaliły jeden z supermarketów, atakowano też policję, rzucając w nią m.in. petardami i fajerwerkami. Czterech funkcjonariuszy zostało lekko rannych - pisze agencja AFP.

Także w Marsylii nieznani sprawcy zdewastowali i splądrowali kościół protestancki. Zostawili na tablicy informacyjnej napisy:

"Ostatnim prorokiem jest Mahomet. Jezus nie jest Bogiem, a tylko posłańcem" – podał w piątek serwis evangeliques info.

W kościele wybito okna, wyłamano drzwi i wyrwano panele. Przewrócone zostały także meble obok ambony. Krajowa Rada Ewangelików Francji ogłosiła, że wspiera Kościół i modli się za niego.

Mer Marsylii Benoit Payan w nocy z piątku na sobotę poprosił Paryż o "natychmiastowe przysłanie dodatkowych służb porządkowych" w związku z przemocą i grabieżami w tym drugim co do wielkości mieście Francji.

Darmanin odpowiedział na apel na Twitterze, informując, że wysłał do Marsylii dodatkowe oddziały policji.

W piątek minister spraw wewnętrznych informował, że do egzekwowania porządku w całym kraju zmobilizowano 45 tys. policjantów i żandarmów. W wielu miastach wprowadzono zakazy demonstracji lub godziny policyjne.

Trwające od nocy z wtorku na środę rozruchy zostały wywołane zastrzeleniem przez policję w Nanterre pod Paryżem 17-letniego Nahela podczas kontroli drogowej. W sobotę odbędzie się jego pogrzeb. Francuska rada ds. kultu muzułmańskiego (CFCM) wezwała do spokoju, wskazując, że „szokujące obrazy z przedmieść wzmocnią tylko tych, którzy piętnują ich sąsiedztwo i ich mieszkańców”.

- Rosnąca na ulicach przemoc podczas demonstracji jest symptomem kryzysu. Nie potrzebujemy więcej imigrantów zarobkowych, ale więcej dobrych miejsc pracy i industrializacji, co obiecał w kampanii prezydenckiej prezydent Emmanuel Macron, a z czego się nie wywiązał – mówi historyk Pierre Vermeren.

- Przedmieścia są od lat zaniedbywane, państwo się z nich wycofuje. Kolejne pokolenia migrantów zderzają się z dualnym rynkiem pracy: najbiedniejsi i robotnicy pracują najdłużej, a kadry i bogaci przechodzą na emeryturę w wieku pięćdziesięciu kilku lat. Do tego jeden Francuz pracuje na trzech niepracujących - będących na emeryturze lub pozostających bez pracy

– analizuje Vermeren.

W ostatnich latach przeszliśmy wiele kryzysów: covidowy, „żółtych kamizelek”, kryzysy finansowe i migracyjny, a żaden z problemów nurtujących społeczeństwo, jak problemy w systemie edukacji, służbie zdrowia czy na rynku pracy, nie został przez polityków rozwiązany – ocenia.

- Rośnie przemoc na ulicach, bo ludzie ubożeją. W zasadzie nie ma sposobów na rozwiązanie obecnego kryzysu społecznego, ekonomicznego i kryzysu demokracji

– podsumowuje Vermeren.

Bilans nocnych zamieszek: 79 rannych policjantów; 1350 podpalonych aut

Podczas czwartej nocy trwających w całej Francji zamieszek i walk z policją aresztowano 994 osoby, 79 policjantów i żandarmów zostało rannych, podpalono ok. 1350 pojazdów, uszkodzono lub podpalono 234 budynki

– przekazało dziś rano francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych.

Do najpoważniejszych starć dochodziło w Marsylii i Lyonie. Do położonej na południu kraju Marsylii, drugiej pod względem liczby mieszkańców aglomeracji Francji, ściągnięto dodatkowe siły policyjne. Grupy szybko przemieszczających się, często zamaskowanych młodych ludzi grabiły sklepy w centrum miasta i atakowały policję - relacjonuje AFP. W Marsylii aresztowano 95 osób, 31 funkcjonariuszy zostało rannych, w większości lekko.

Do rozruchów dochodziło też w Lyonie, Grenoble i na przedmieściach Paryża. W piątek Darmanin informował, że do egzekwowania porządku w całym kraju zmobilizowano 45 tys. policjantów i żandarmów. W wielu miastach wprowadzono zakazy demonstracji lub godziny policyjne.

Trwające od nocy z wtorku na środę rozruchy zostały wywołane zastrzeleniem przez policję w Nanterre pod Paryżem 17-letniego Nahela podczas kontroli drogowej. W sobotę odbędzie się jego pogrzeb. Francuska rada ds. kultu muzułmańskiego (CFCM) wezwała do spokoju, wskazując, że „szokujące obrazy z przedmieść wzmocnią tylko tych, którzy piętnują ich sąsiedztwo i ich mieszkańców”.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane