Wszystkie główne partie zbojkotowały wybory, do których doprowadził Farage, rezygnując z mandatu.
„Niepowstrzymany marsz Hrabiego Binface'a” - ten tytuł w dzienniku „The Guardian” jest przykładem zainteresowania, jakim kandydat cieszy się ostatnio w brytyjskich mediach. Dostał on też zaproszenie do flagowego programu publicystycznego BBC „Newsnight”. Count Binface (Hrabia Śmietnikogłowy) przedstawia się jako przybysz z kosmosu, a wciela się w niego brytyjski komik Jon Harvey.
Ta niecodzienna postać wpisuje się w brytyjską tradycję, zgodnie z którą w wyborach często startują kandydaci niespodziewający się wygranej, lecz decydujący się na udział w ramach satyry, żartu lub z chęci zwrócenia uwagi na konkretny problem. Do zarejestrowania kandydatury do brytyjskiego parlamentu wystarczy uiszczenie opłaty w wysokości 10 funtów i zebranie co najmniej 10 podpisów poparcia od osób uprawnionych do głosowania.
Z powodu zamieszania w kontrowersje finansowe Farage zrezygnował 7 lipca z mandatu posła w Clacton, na południowym wschodzie Anglii, co oznacza konieczność rozpisania wyborów uzupełniających. Polityk od razu zapowiedział, że weźmie w nich udział. Ewentualne zwycięstwo Farage'a w zaplanowanym na 13 sierpnia głosowaniu ma pokazać, że cieszy się poparciem obywateli i potrafi pokonać establishment. Przedstawiciele głównych partii zbojkotowali jednak wybory i w piątek wieczorem, po zamknięciu zgłoszeń, na placu boju zostali głównie kandydaci niezależni oraz reprezentanci kilku niszowych partii. Z tego grona Count Binface jest zdecydowanie najbardziej rozpoznawalny.
Urzędowa kontrola cen croissantów, przywrócenie teletekstu w telewizorach, budowa przynajmniej jednego taniego mieszkania - to kilka z propozycji, które regularnie pojawiają się w jego programie. Regularnie, bo w życie polityczne zaangażowany jest od dawna. Kandydował w wyborach parlamentarnych m.in. przeciwko Borisowi Johnsonowi, Rishiemu Sunakowi i Andy'emu Burnhamowi.
W tegorocznych wyborach uzupełniających do Izby Gmin w Makerfield centralnym punktem jego programu gospodarczego była obietnica: „Obniżę twoje podatki i podniosę je wszystkim innym”.
Count Binface dał się też poznać jako zwolennik rządów twardej ręki. Postulował, by ci, którzy w pociągach i autobusach rozmawiają przez telefon, korzystając z trybu głośnomówiącego, byli przymusowo wcielani do wojska.
Kandydat nie ujawnił dotąd swojej pełnej wizji dla Clacton, ale w rozmowie z dziennikiem „The Sun” podkreślił, że jest zwolennikiem nacjonalizacji modeli kolejek elektrycznych oraz wprowadzenia cen maksymalnych na lody o nazwie „99 Flake”, tak by nie mogły kosztować więcej niż 99 pensów.
Torysi, laburzyści, Liberalni Demokraci i Zieloni tłumaczą, że nie chcą brać udziału w wymuszonych przez Farage'a wyborach uzupełniających, uważając je za polityczny wybieg lidera Reform UK, mający przysłonić domniemane nieprawidłowości z jego udziałem. Przekonują, że trzeba poczekać na wyniki postępowania parlamentarnego komisarza ds. standardów, który wziął pod lupę kwestię darowizn, jakie Farage otrzymał od miliardera związanego z branżą kryptowalut. Komisarz ma sprawdzić, czy Farage złamał zasady, nie zgłaszając darowizn do rejestru korzyści poselskich.
W ostatnich dniach z wyścigu wyborczego w Clacton wycofał się kandydat przebrany za lisa, czyli działacz ekologiczny Row Pownall. Swoją rezygnację tłumaczył tym, że „wybory zamieniły się w cyrk”.