Kolejną serię ataków zakończono o godz. 21 czasu wschodnioamerykańskiego (3 nad ranem we wtorek w Polsce). Uderzenia prowadzono przez pięć godzin.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Siły USA zaatakowały m.in. irańskie centra dowodzenia wojskowego, bazy rakietowe oraz systemy obrony powietrznej - poinformował CENTCOM, któremu podlegają amerykańskie wojska na Bliskim Wschodzie.
We wtorek rano Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej podał, że dwa tankowce stanęły w ogniu po eksplozjach, do których doszło, gdy próbowały przepłynąć przez Ormuz. Dodano, że cieśnina pozostanie zamknięta tak długo, jak długo będą trwały działania Stanów Zjednoczonych w regionie.
Dowództwo USA zapewniło z kolei, że przepływ statków handlowych przez cieśninę Ormuz trwa. Wojsko przekazało, że od początku maja siły CENTCOM pomogły w bezpiecznym tranzycie około 900 statkom handlowym oraz transporcie 450 mln baryłek ropy naftowej.
„Siły amerykańskie pozostają w gotowości i są przygotowane, aby pociągnąć Iran do odpowiedzialności za nieuzasadnioną agresję wobec cywilnych marynarzy, którzy chcą swobodnie i otwarcie przepływać przez cieśninę”
- napisano w komunikacie.
— U.S. Central Command (@CENTCOM) July 21, 2026
W poniedziałek wieczorem Departament Stanu wydał ostrzeżenie do Amerykanów na całym świecie. „Ze względu na podwyższone napięcia na Bliskim Wschodzie sytuacja bezpieczeństwa pozostaje złożona i istnieje możliwość nieprzewidzianej eskalacji” - głosi oświadczenie.
Amerykanie przebywający na Bliskim Wschodzie powinni zachować ostrożność i zwiększoną czujność oraz być gotowi na możliwość odwołania lotów, okresowego zamykania przestrzeni powietrznej i potencjalnych zakłóceń w podróżach - ostrzegł resort.
Departament Stanu podkreślił, że placówki dyplomatyczne USA, w tym również znajdujące się poza Bliskim Wschodem, były celem ataków.
„Iran oraz grupy wspierające Iran mogą zaatakować inne amerykańskie interesy za granicą lub obiekty powiązane ze Stanami Zjednoczonymi i Amerykanami na całym świecie”
- głosi ostrzeżenie.
W poniedziałek prezydent USA Donald Trump zagroził, że za każdym razem, gdy Iran zabije amerykańskiego żołnierza, „poniesie wielokrotnie gorsze konsekwencje”. W weekend na Bliskim Wschodzie zginęło co najmniej trzech wojskowych USA. Najnowsza wymiana ciosów między USA i Iranem trwa od dziesięciu dni mimo, że w połowie czerwca strony zawarły rozejm.
Porozumienie okazało się nietrwałe m.in. z powodu niejednoznacznych zapisów, które rozbieżnie interpretują Teheran i Waszyngton. Dotyczyły one m.in. kontroli nad cieśniną Ormuz - kluczowym szlakiem, którym przed rozpoczęciem wojny transportowano 20 proc. światowego eksportu ropy i gazu, a nad którym kontrolę usiłuje przejąć Iran.