"Spiegel" przed kilkoma dniami opublikował artykuł, w którym krytycznie odnosił się do braku zainteresowania w Niemczech sprawami państw leżących w Europie Środkowo-Wschodniej. Zdaniem autorki, Nadii Pantel, rosyjska agresja na Ukrainę i "niejasna reakcja Niemiec obnażyły braki w niemieckim podejściu do krajów na wschód od Odry".
Cytowany przez "Spiegel" Peter Oliver Loew z Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich w Darmstadt twierdzi, że "w Niemczech tak mało wie się o Polsce czy Węgrzech, że znacznie trudniej jest postrzegać te kraje poza jego politykami", a region "na wschód od Odry" postrzegany jest jako "zagmatwana strefa zgniotu między Berlinem a Moskwą".
Zdaniem badaczy, Niemcy skutecznie kultywują wielowiekowe stereotypy dotyczące narodów Europy, a na ich bazie swoje zbrodnicze ideologie tworzyli również politycy nazistowscy. Do tego dokłada się niewiedza na temat tego, co działo się pod pod okupacją niemiecką w czasie drugiej wojny światowej.
"W Niemczech ludzie nie tylko przymykają oko na zbrodnie Wehrmachtu na wschodzie, ale wręcz uważają, że tak dokładnie rozprawili się z nazistowską przeszłością, że mogą uczyć innych, czym jest wojna. Nawet gdy to w tym drugim kraju spadają właśnie bomby"
- pisze Pantel, wskazując, że w Niemczech wciąż nie brakuje głosów zachęcających do porozumienia z putinowską Rosją i traktujących z wyższością prośby Ukrainy o pomoc i wsparcie.
W Niemczech od lat realizowana była polityka sprzyjająca energetycznym i politycznym interesom Rosji, czego najważniejszym przejawem w ostatnich latach była budowa gazociągu Nord Stream 2. O jego politycznym znaczeniu, stawiającym w trudnej sytuacji kraje Europy Środkowo-Wschodniej, wielokrotnie ostrzegał rząd w Warszawie. Po wybuchu wojny na Ukrainie ze strony Berlina przez długie tygodnie brakowało jasnego stanowiska dotyczącego wsparcia broniącego się kraju i potępienia agresora.