Do tragedii doszło we wtorek późnym wieczorem. Z nieustalonych dotąd przyczyn łódź motorowa zderzyła się z norweskim statkiem handlowym i zatonęła. Na pokładzie znajdowała się czteroosobowa rodzina.
Służby ratunkowe wydobyły z wody ojca i syna. Obaj trafili do szpitala. Poszukiwania dwóch pozostałych pasażerek – według szwedzkich mediów matki i córki – trwają nieprzerwanie od chwili wypadku. W akcji uczestniczą jednostki ratownicze oraz śmigłowiec.
„Czas jest naszym największym wrogiem”
Ratownicy podkreślają, że każda kolejna godzina zmniejsza szanse na odnalezienie zaginionych.
"Czas jest naszym największym wrogiem"
– powiedział Niclas Haerenstam ze Szwedzkiej Administracji Morskiej, cytowany przez dziennik „Aftonbladet”.
Śledczy badają przyczyny kolizji
Okoliczności wypadku wyjaśnia szwedzka policja, która wszczęła śledztwo w sprawie spowodowania zagrożenia w żegludze morskiej. Funkcjonariusze przesłuchują świadków i analizują stan techniczny norweskiego statku.
Na obecnym etapie nie wiadomo jeszcze, co doprowadziło do zderzenia obu jednostek. Nikomu nie przedstawiono dotąd zarzutów.