Zgodnie z hiszpańskim prawem dorośli migranci mogą wystąpić o ochronę międzynarodową, a w razie odmowy podlegają wydaleniu. Inaczej wygląda sytuacja nieletnich – państwo ma obowiązek objąć opieką każdego małoletniego cudzoziemca, który znalazł się na jego terytorium bez opiekuna prawnego. To właśnie ten obowiązek stawia dziś Ceutę w dramatycznym położeniu.
Skala problemu poraża. Zaledwie cztery dni po masowym wtargnięciu migrantów z Maroka władze Ceuty zajmują się już 862 małoletnimi cudzoziemcami bez opieki, podczas gdy ministerstwo ds. młodzieży i dzieci przewiduje dla miasta jedynie 29 miejsc w systemie opieki.
Odpowiedzialny za sprawy wewnętrzne w rządzie Ceuty Alberto Gaitán przyznał, że sytuacja jest "nie do udźwignięcia" i ostrzegł, że liczba nieletnich będzie w najbliższych dniach rosła.
Według źródeł rządowych cytowanych przez agencję EFE w ośrodku La Esperanza, hali Nueva Esperanza w dzielnicy Tarajal oraz dwóch obiektach przygotowanych w Piniers zarejestrowano blisko 900 dzieci – wszystkie z Maroka. To liczby zbliżone do podawanego przez EFE szacunku ok. 1000 nieletnich w ośrodkach. Władze przygotowały m.in. dwie hale w pobliżu granicy z Marokiem, mogące pomieścić ok. 500 osób. Problem w tym, że nieznana liczba dzieci wciąż ukrywa się poza systemem – władze ostrzegają, że wiele z nich może przebywać w nielegalnych obozowiskach, przede wszystkim w górach otaczających miasto.
Madryt daje 25 mln euro, regiony odmawiają przyjęcia dzieci
Minister ds. zabezpieczenia społecznego i migracji Elma Saiz zapowiedział, że rząd centralny przekaże Ceucie dodatkowe 25 mln euro na opiekę nad małoletnimi migrantami, którzy przedostali się do eksklawy podczas ubiegłotygodniowego kryzysu. Zgodnie z przepisami z 2025 roku władze autonomicznego regionu mogą w sytuacji kryzysowej oczekiwać od rządu centralnego pomocy w relokacji dzieci i nastolatków do ośrodków w innych częściach kraju.
Na taką relokację nie godzi się jednak opozycyjna Partia Ludowa (PP), rządząca w 11 z 17 wspólnot autonomicznych oraz w Ceucie i Melilli. Sekretarz generalny PP Miguel Tellado, pytany przez dziennikarzy, czy wspólnoty przyjmą nieletnich z obu eksklaw, odparł, że to problem rządu Pedra Sancheza i to on powinien go rozwiązać. "Niech wyjdą tą samą drogą, którą weszli" – dodał.
Jeszcze ostrzej zareagował lider Vox Santiago Abascal, który w reakcji na zapowiedź przekazania 25 mln euro napisał na platformie X, że ani jedno hiszpańskie euro nie powinno trafić na małoletnich migrantów oraz "nielegalnych migrantów, najeźdźców, mafie zajmujące się handlem ludźmi i Maroko".
Do protestu dołączają kolejne regiony. Rząd Kastylii i Leonu, współtworzony przez PP i Vox, wyraził we wtorek "zdecydowany sprzeciw" wobec polityki migracyjnej Madrytu i zapowiedział, że wszelkimi dostępnymi środkami będzie przeciwstawiał się przyszłemu rozdziałowi małoletnich migrantów z Ceuty między hiszpańskie regiony. Analogiczne stanowisko zajęła Estremadura, również rządzona przez koalicję PP i Vox.
Miasto wciąż nie wróciło do normalności, kryzys odbija się echem w Europie
Choć według hiszpańskiego MSW zdecydowana większość z ok. 72 tys. osób, które w czwartek i piątek wdarły się do 85-tysięcznej Ceuty, wróciła już do Maroka – minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska mówił o ok. 70 tys. – miasto dalekie jest od spokoju. Na plaży w pobliżu ośrodka tymczasowego pobytu CETI, dysponującego ok. 600 miejscami i już przepełnionego, koczuje ok. 500 osób, głównie z Afryki Subsaharyjskiej, którym wodę i posiłki dostarczają organizacje pomocowe, m.in. Czerwony Krzyż. Według euronews władze szacują, że w mieście wciąż przebywa od 2,5 do 5 tys. migrantów. Obawa przed nowymi incydentami skłoniła część mieszkańców, m.in. w dzielnicy Los Rosales, do stawiania własnych ogrodzeń blokujących wjazd na ich ulice.
Przedstawiciel rządu hiszpańskiego na tym terytorium Miguel Angel Perez Triano poinformował w niedzielę, że ich liczba wzrosła do 72, podczas gdy jeszcze w sobotę bilans wynosił 67. W Ceucie rozmieszczono ponad 3000 funkcjonariuszy, w tym żołnierzy, policjantów i członków Gwardii Cywilnej, którzy mają pozostać w mieście "tak długo, jak będzie to konieczne".
Sprawa ma również wymiar międzynarodowy. W związku z kryzysem na wtorek zwołano nadzwyczajne posiedzenie ministrów państw UE, a po wybuchu kryzysu niektóre kraje Wspólnoty sugerowały zawieszenie współpracy z Hiszpanią w ramach strefy Schengen – o takiej możliwości mówił m.in. rząd włoski. Niemieckie dzienniki "Sueddeutsche Zeitung" i "Die Welt" opisują wydarzenia w Ceucie jako sygnał ostrzegawczy dla całej Europy.