W przededniu Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa włoski dziennik "La Repubblica" opublikował rozmowę z byłym sekretarzem generalnym NATO. Anders Fogh Rasmussen ocenił w wywiadzie, że Rosja zaatakuje jeden z krajów NATO. Stwierdził także, że fabryki samochodów w krajach Sojuszu powinny zacząć produkować pojazdy wojskowe. Podkreślił, że "Stary Kontynent znajduje się w stanie wyjątkowym".
"Nasze służby wywiadu mówią nam, że Putin będzie w stanie zaatakować kraj NATO przed końcem dekady; moim zdaniem nawet wcześniej. Przeprowadziliśmy ćwiczenia oparte na scenariuszu, w którym Moskwa ogłasza stan wyjątkowy w Królewcu i żąda umożliwienia dotarcia tam przez korytarz na Litwie. Wilno odmawia, Putin dokonuje inwazji, a USA nie interweniują, ponieważ jest to (sytuacja w Królewcu - red.) kwestia humanitarna. Atak mógłby nastąpić bardzo szybko, Europa nie jest przygotowana i nie mamy żadnej gwarancji pomocy ze strony USA. Dlatego zgadzam się z prezydentem Francji Macronem, kiedy mówi, że znajdujemy się w stanie zagrożenia bezpieczeństwa"- powiedział Rasmussen.
Europa musi się przygotować
Dodał: „Musimy postawić nasze gospodarki w stan gotowości wojennej i wzmocnić autonomię wobec Waszyngtonu. Firmy motoryzacyjne powinny zacząć produkować pojazdy wojskowe”.
Mówiąc o wojnie na Ukrainie były szef NATO ocenił, że wbrew życzeniom wyrażanym przez prezydenta Trumpa, porozumienie w tej sprawie nie zostanie zawarte do czerwca, bo nie chce tego Władimir Putin. "Dopóki będzie uważał, że może wygrać na polu bitwy, nie będzie miał żadnej motywacji do konstruktywnych negocjacji pokojowych. Jego celem są nie tylko terytoria, ale sprowadzenie Ukrainy do roli państwa wasalnego" - zauważył Fogh Rasmussen.
Zapytany o to, czy NATO mogłoby przetrwać, gdyby Trump nie przyszedł Europie z pomocą, odpowiedział: "Nie. Jeśli w przypadku agresji nie zostanie uruchomiony 5. Artykuł, NATO jest martwe".