Faza powstrzymywania to pierwszy z czterech etapów przedstawionej w zeszłym tygodniu rządowej strategii walki z koronawirusem. Na posiedzeniu sztabu kryzysowego uznano jednak za nieuniknione, że "wirus będzie się rozprzestrzeniał w znaczącym stopniu".
W poniedziałek po południu ministerstwo zdrowia przekazało, że w ciągu ostatnich 24 godzin liczba potwierdzonych przypadków koronawirusa zwiększyła się z 273 do 319. Jak dotychczas w W. Brytanii zmarły z tego powodu trzy osoby.
"Omówiono szereg kroków mających na celu powstrzymanie i spowolnienie rozprzestrzeniania się koronawirusa w nadchodzących tygodniach"
- powiedział rzecznik brytyjskiego premiera Borisa Johnsona. Dodał on, że we wtorek odbędzie się posiedzenie Naukowej Grupy Doradczej ds. Sytuacji Kryzysowych, a w środę odbędzie się kolejne posiedzenie nadzwyczajne wyższych rangą ministrów.
Rząd wcześniej zapowiadał, że możliwe jest wprowadzenie środków mających na celu zwiększenie, jak to określono, "społecznego dystansu", czyli odwoływanie imprez sportowych i innych dużych zgromadzeń oraz zachęcanie ludzi do pracy w domu, zamiast korzystania z zatłoczonej komunikacji publicznej. Taki krok wymagałby zgody naczelnego lekarza Anglii Chrisa Whitty'ego i głównego doradcy naukowego rządu Patricka Vallance'a. Whitty występując w zeszłym tygodniu przed parlamentarną komisją zdrowia powiedział, że Wielka Brytania w praktyce już znajduje się w drugiej fazie, czyli na etapie spowalniania epidemii.
Rzecznik rządu wyjaśnił, że premier będzie się kierował wskazówkami najlepszych naukowców, ale na razie nie ma potrzeby odwoływania dużych imprez masowych. Wcześniej wyjaśniano, że szkoły, jeśli to możliwe, powinny pozostać otwarte, bo ich zamykanie łączyłoby się z koniecznością zapewnienia opieki nad dziećmi, co z kolei tworzyłoby dodatkową presję, bo część pracowników - w tym służby zdrowia i innych niezbędnych służb - musiałaby brać wolne.
Dodał on jednak, że właściwi ministrowie spotkają się z władzami organizacji sportowych, by omówić kwestię ewentualnych rozgrywek bez publiczności oraz z kierownictwami dużych sieci supermarketów w sprawie utrzymania ciągłości dostaw podstawowych produktów. Mimo iż rząd zapewnia, że nie jest to konieczne, pojawiają się informacje o wykupywaniu zapasów żywności i środków do mycia rąk.