Jak powiedziała rzeczniczka MSW Wolha Czamadanawa, milicja zarejestrowała 22 akcje protestu, wszystkie niewielkie i rozproszone, największa odbyła się w Mińsku z udziałem 1000 osób.
W poniedziałek w ciągu dnia masowo protestowali emeryci w Mińsku, wieczorem doszło do kilku akcji protestacyjnych w różnych dzielnicach stolicy. Mniejsze demonstracje odbyły się w Brześciu, Grodnie, Homlu i Lidzie.
W Mińsku milicja użyła granatów hukowych i gazu łzawiącego. Według "Wiasny" większość osób została zatrzymana w Mińsku, pojedyncze w Witebsku i Mohylewie; niektóre z nich wymagały pomocy lekarskiej.
Białoruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ostrzegło w poniedziałek, że w razie potrzeby wobec protestujących będzie używana broń palna.
Liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska zapowiedziała we wtorek, że ogłosi ogólnokrajowy strajk, jeżeli do 25 października włącznie Alaksandr Łukaszenka nie ogłosi swojej dymisji, nie zaprzestanie stosowania przemocy i nie uwolni więźniów politycznych.
Na Białorusi od ponad dwóch miesięcy trwają protesty po wyborach prezydenckich z 9 sierpnia, w których według oficjalnych wyników Łukaszenka zdobył ponad 80 proc. głosów. Uczestnicy protestów nie uznają tych wyników i domagają się powtórnych wyborów. Służby bezpieczeństwa regularnie używają siły wobec manifestantów, a za udział w protestach zatrzymano kilkanaście tysięcy osób.