"Desperacja ludzi doprowadziła do bardzo trudnej sytuacji, niektórzy starają się czerpać z niej korzyści. Dochodzi do strzelanin. My sami nie znaleźliśmy się dotychczas w kryzysowej sytuacji, ale ze względów bezpieczeństwa zdecydowaliśmy się na zaprzestanie prac w nocy"
- powiedział Pold.
Estońscy ratownicy pracują w położonej na południu Turcji prowincji Hatay.
"Zniszczone są ogromne budynki mieszkalne; ci, którzy przeżyli, śpią na ulicach i palą opony, żeby się ogrzać. Atmosfera jest naprawdę apokaliptyczna" - zaznaczył estoński ratownik.
"Z naszej perspektywy największym wyzwaniem jest logistyka i niedobór wszelkiego rodzaju środków. Najtrudniejszy jest jednak widok tych zdesperowanych ludzi"
- wyznał Pold.
Ratownik oświadczył, że członkowie wysłanej do Turcji misji wrócą do kraju we wtorek wieczorem