Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Świat

Applebaum znów bije w Donalda Trumpa. "Zachowuje się jak szczęśliwy szczeniak"

Piątkowe spotkanie amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa z rosyjskim zbrodniarzem - Władimirem Putinem, było na językach całego świata. O swój komentarz pokusiła się również Anne Applebaum, amerykańska publicystka, a prywatnie żona Radosława Sikorskiego, szefa polskiego MSZ. Jak zwykle - nie szczędziła sobie obraźliwych słów - pod adresem przywódcy USA. Jedno jest pewne - przegięła.

Autor: Anna Zyzek

W piątek obyło się pierwsze od wielu lat spodnie przywódców amerykańskiego oraz rosyjskiego. Donald Trump spotkał się z Władimirem Putinem na Alasce. Rozmowy trwały ponad 2 godziny, później obaj politycy wygłosili krótkie przemówienia dla mediów, a następnie opuścili - swoimi samolotami - lotnisko bazy Elmendorf-Richardson na Alasce.

Reklama

Donald Trump w późniejszych oświadczeniach dla mediów zapewniał, że osobą decydującą w kwestii pokoju na Ukrainie jest przede wszystkim prezydent tegoż kraju. Dlatego już dziś wieczorem czasu polskiego, w Waszyngtonie odbędzie się spotkanie Trump-Zełenski. 

Jednak - echo piątkowych rozmów Donalda Trumpa z rosyjskim zbrodniarzem rozbrzmiewa do dziś. 

Applebaum znów obraża Trumpa

Swoją opinię na temat spotkania na Alasce postanowiła opublikować 16 sierpnia na łamach "The Atlantis" również amerykańska publicystka, Anne Applebaum - prywatnie żona Radosława Sikorskiego - szefa polskiego ministerstwa spraw zagranicznych. Co warto zauważyć, nikogo z rządu Donalda Tuska, nie będzie dziś w Waszyngtonie podczas rozmów z prezydentem Ukrainy oraz USA. 

Applebaum, znana ze swoich krytycznych wobec Trumpa sformułowań, i tym razem nie miała hamulców. 

Prezydent Donald Trump ostro skrytykował prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Gabinecie Owalnym. Dwukrotnie pozwolił Pentagonowi wstrzymać wcześniej ustalone dostawy uzbrojenia na Ukrainę. Obiecał, że kiedy obecna transza uzbrojenia się wyczerpie, nie będzie już więcej dostaw. Obciął lub groził obcięciem funduszy USA, które wcześniej wspierały niezależne rosyjskojęzyczne media i opozycję. Jego administracja powoli i po cichu łagodzi sankcje wobec Rosji, kończąc „podstawowe sankcje i działania kontroli eksportu, które podtrzymywały i zwiększały presję ze strony USA”, jak wynika z raportu mniejszości w Senacie.

– czytamy w publikacji.

Dalej, publicystka zarzuca prezydentowi USA uległość wobec Kremla. "Ataki administracji na Zełenskiego, Europejczyków i Głos Ameryki były celebrowane w rosyjskiej telewizji. Oczywiście Władimir Putin wie o powolnym znoszeniu sankcji. W rezultacie prezydent Rosji najwyraźniej dokonał kalkulacji: Trump, używając języka, którym kiedyś rzucił w stronę Zełenskiego, nie ma żadnych kart" - pisze w swoim komentarzu. 

"Zachowuje się jak szczęśliwy szczeniak"

Niemniej, największa krytyka została wyrażona pod koniec tekstu. Tam pada wyjątkowo nieeleganckie określenie pod adresem prezydenta Stanów Zjednoczonych: "szczęśliwy szczeniak".

Nie ma wiele do powiedzenia na temat wczorajszego spotkania Trumpa z Putinem na Alasce, poza zwróceniem uwagi na przeplatające się elementy tragedii i farsy. Dla Amerykanów było żenujące powitanie na swoim terytorium znanego poszukiwanego zbrodniarza wojennego. Upokarzające było obserwowanie, jak amerykański prezydent zachowuje się jak szczęśliwy szczeniak, spotykając dyktatora znacznie biedniejszego, znacznie mniej ważnego państwa, traktując go jak zwierzchnika. Aż strach pomyśleć, jak bardzo dyplomatyczny wysłannik Trumpa, Steve Witkoff, amator niebędący w swoim żywiole, źle zrozumiał swoje ostatnie spotkanie z Putinem w Moskwie, jeśli myślał, że szczyt na Alasce zakończy się sukcesem.

– pisze Applebaum.

 

Autor: Anna Zyzek

Źródło: niezalezna.pl, The Atlantic
Reklama