Wywiad zamierza użyć „nadzwyczajnych” mocy komputerowych, aby dowiedzieć się, czy wirus wyciekł z laboratorium w Wuhan w Chinach, czy też rozprzestrzenił się poprzez kontakt człowieka ze zwierzętami.
Jednak obecni i byli funkcjonariusze wywiadu wątpią, aby ktokolwiek był w stanie znaleźć bezpośrednie dowody na udział laboratorium w Wuhan w pochodzeniu koronawirusa. Ich zdaniem odnalezienie e-maila lub dokumentu na ten temat jest trudne.
CIA oraz Urząd Wywiadu Wojskowego uważają również, że nadal nie ma wystarczających informacji, aby wyciągnąć choćby wstępne wnioski o pochodzeniu koronawirusa.
Prezydent USA Joe Biden w środę polecił amerykańskim agencjom wywiadowczym „podwojenie wysiłków” w celu znalezienia źródła pochodzenia COVID-19 i opublikowania wyników w ciągu 90 dni – czytam w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej Białego Domu. Amerykański lider zażądał, aby w raporcie zwrócono uwagę na szczegóły, które mogą wymagać dalszych badań, włącznie z pytaniami na temat roli Chin w tym procesie.
Wcześniej przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych Chińskiej Republiki Ludowej Zhao Lijian powiedział, że w ramach śledztwa w sprawie źródła pochodzenia koronawirusa COVID-19 Stany Zjednoczone powinny również zapewnić dostęp do swoich obiektów dla specjalistów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) do swoich obiektów. Grupa ekspertów WHO, która odwiedziła wuhański instytut wirusologii (Wuhan Institute of Virology) w swoim raporcie wskazała, że wyciek wirusów z laboratorium instytutu był „bardzo mało prawdopodobny”. Jednak amerykańskie media podały w maju br., że amerykańskie służby wywiadowcze badają obecnie doniesienia o tym, że w 2019 roku, jeszcze zanim chińskie władze zgłosiły pierwszy przypadek koronawirusa, kilku pracowników laboratorium w Wuhan poważnie zachorowało.
Z kolei były prezydent USA Donald Trump stwierdził, że wysunięta przez niego wersja, według której laboratorium w Wuhan może być źródłem pojawienia się koronawirusa, wreszcie zyskuje na popularności.