Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Aborcjoniści z Planned Parenthood dostali miliony od rządu. Urzędnicy próbują ukryć prawdę

Sieć klinik aborcyjnych Planned Parenthood była podejrzewana o nielegalne pozyskanie pomocy związanej z walką z Covid-19. Administracja Małych Firm (SBA) w końcu wypuściła odnośne dokumenty, ale te... zostały silnie ocenzurowane. 

Jednym z głównych elementów amerykańskich tarcz antykryzysowych, wprowadzonym już w pierwszej i przedłużanym w kolejnych, był Program Ochrony Wypłat (PPP). W jego ramach właściciele małych firm, niektórych organizacji pozarządowych etc. mogli wystąpić o kredyt na preferencyjnych warunkach, który pozwoliłby im dalej wypłacać pensje swoim pracownikom. Średnio przyznawano kredyty w wysokości 2,5 razy większej od miesięcznych wydatków danej firmy na pensje. Oprócz preferencyjnych warunków kredytobiorcy mogli liczyć na to, że część lub całość pożyczki zostanie im podarowana przez rząd jeśli uda im się utrzymać zatrudnienie mimo kryzysu. 

W maju zeszłego roku wyszło na jaw, że o kredyty w ramach PPP wystąpiło 38 placówek aborcyjnych. Przyznano im łącznie ok. 80 milionów dolarów. Kiedy zauważono je na liście wybuchł skandal. Pieniądze z tego programu miały bowiem być przeznaczone na ratowanie małych firm, a Planned Parenthood nie da się żadną miarą za taką uznać. Wprost przeciwnie – to jedna z największych organizacji „medycznych” na świecie, należy do niej ponad 600 klinik aborcyjnych, 58 placówek medycznych i 101 innych, nie związanych z medycyną. Ich roczne obroty to ok. 1,3 miliarda dolarów, z czego ponad pół miliarda to pieniądze z budżetu – finansowanie aborcji z kieszeni podatników jest w USA nielegalne, ale PP świadczy inne usługi, jak leczenie chorób wenerycznych czy doradztwo ws. antykoncepcji, na które czerpią dotacje i dostają zwroty z Medicare i podobnych programów. 

Fakt, że taki gigant pokusił się o pożyczki, które miały ratować małe firmy zagrożone bankructwem oburzył wiele osób. Republikanie żądali nawet, aby Departament Sprawiedliwości przeprowadził w tej sprawie śledztwo. PP twierdziła, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, gdyż są federacją niezależnych klinik, a te które wystąpiły o kredyt zatrudniały mniej niż ustawowo dopuszczalne 500 osób. Twierdzili też, że wiele innych organizacji zorganizowanych w podobny sposób, jak chociażby YMCA, też dostało te kredyty i fakt, że to z nimi wybuchł skandal był spowodowany prawicową nagonką. Komentatorzy zwracali jednak uwagę na to, że centrala PP ma tak ogromne możliwości decydowania o tym, co dzieje się w ich filiach, że  

Tym, co od początku budziło największe kontrowersje, było to jakim cudem PP w ogóle dostała te podwyżki. Program nadzorowała rządowa agencja SBA i bez jej zgody wnioski od PP nie trafiłyby nawet do przyznających je banków. Portal Daily Caller postanowił wyjaśnić tą sprawę i wystąpił do sądu o udostępnienie przez SBA dotyczących tych pożyczek dokumentów, do czego mieli prawo dzięki Ustawie o Wolności Informacji. Sąd zgodził się z ich wnioskiem, ale SBA – której przedstawiciele dawno nabrali w tej sprawie wody w usta – nie spieszyła się z ich opublikowaniem. W końcu nie mogąc dłużej przeciągać sprawy wypuścili interesujące dziennikarzy dokumenty, ale te zostały tak silnie ocenzurowane, że w praktyce są bezużyteczne. 

Według portalu ujawnione maile między SBA, PP i instytucjami finansowymi dotyczą głównie wątpliwości republikańskich polityków co do legalności tych pożyczek. Znalazł się w nich nawet list, w którym politycy domagali się od SBA przeprowadzenia w tej sprawie śledztwa. Niestety większość opublikowanych dokumentów została tak silnie ocenzurowana, że w praktyce są bezużyteczne. Nie wiadomo na przykład, co dokładnie zdecydowała SBA w sprawie tych podwyżek i jakie było uzasadnienie tej decyzji. 

Redakcja DC pokazała przykładowy list który otrzymali z SBA. Został wysłany przez dyrektor finansową kliniki PP w północnej Nowej Angli Jennifer Meyer a jego temat to „Fundusze z PPP na nowym koncie”. Niestety nie wiadomo czego konkretnie dotyczył – z całej wiadomości nie ocenzurowano jedynie kończącego wiadomość „dzięki!”. Rzecznik SBA Megan Moore powiedziała dziennikarzom, że jej agencja nie mogła ujawnić treści komunikacji z organizacją, która nie otrzymała pożyczki. Na uwagę, że ten oddział PP według dokumentów federalnych dostał 2,72 miliona dolarów pożyczki odparła, że jej poprzednie stwierdzenie było fałszywe, ale i tak nie ujawnią wcześniejszych dyskusji o tym, czy im się należała. Kiedy dziennikarze napisali do niej znowu zwracając uwagę na to, że ten list został wysłany już po przyznaniu pożyczki stwierdziła, że „pytania dotyczące tego, czy pożyczka się należała, mogą być zadane w dowolnym momencie niezależnie od terminu przyznania pożyczki”.

Wszystko wskazuje jednak na to, że PP uda się uniknąć odpowiedzialności za ten przekręt. Przypomnijmy, że miał on miejsce w czasach Donalda Trumpa, który robił wszystko co w jego mocy aby walczyć z przemysłem aborcyjnym, a szefową SBA była wtedy nominowana przez niego Jovita Carranza, która wcześniej współpracowała z administracją Busha. Jeśli wtedy prawicowym politykom nie udało się wyjaśnić co zaszło, to szanse na to teraz, kiedy pełnię władzy ma hojnie sponsorowana przez aborcjonistów lewica, szanse na to nie są nawet iluzoryczne.  
 
 

Źródło: niezalezna.pl, Daily Caller, Vox

NAJNOWSZE Świat