Brytyjskie służby specjalne asekurują się stwierdzeniem "Incydent terrorystyczny", choć podczas koncertu w Manchesterze zginęło co najmniej 22 młodych ludzi i nikt nie ma wątpliwości, że był to zamach terrorystyczny. Tymczasem unijni politycy poszaleli od "poprawności politycznej". Wśród nich jest również Donald Tusk i szef Parlamentu Europejskiego, straszący niedawno Polskę karami za nieprzyjęcie uchodźców.
Jeszcze kilka dni temu przewodniczący Rady Europejskiej
Donald Tusk groził Polsce konsekwencjami za nieprzyjęcie uchodźców. Podobnie zrobił przewodniczący Parlamentu Europejskiego
Antonio Tajani, który uważa, że wobec takich krajów należy wszcząć procedurę naruszenia prawa UE.
CZYTAJ WIĘCEJ: Kolejny eurokrata grozi Polsce, Węgrom i Austrii. Tym razem szef europarlamentu
A gdy dzisiaj w nocy w brytyjskim Manchesterze doszło do masowej zbrodni - podczas koncertu piosenkarki Ariany Grande zdetonowano ładunek wybuchowy - politycy natychmiast zaczęli składać kondolencje i wyrażać współczucie rodzinom ofiar. To, co jednak robią niektórzy z nich, jest jednak przerażające.
Nawet w takiej sytuacji oszałamiają "polityczną poprawnością".
Donald Tusk napisał na Twitterze
: „Moje serce jest tej nocy z Manchesterem” . Celowo unikał słowa "zamach", "zbrodnia", "islamiści"?
Nie popisał się też zrobił wspomniany Tajani. Nie tylko nie próbował wskazywać odpowiedzialnych za śmierć ludzi, ale napisał o "śmiertelnej eksplozji", jak gdyby chodziło o nieszczęśliwy wybuch gazu.
On też będzie udawał, że to nie był akt terroru?
Źródło: Twitter,niezalezna.pl
#Manchester
gb