Manifestanci wyszli na ulice po piątkowych modłach. Co najmniej dziewięć osób zginęło w prowincji Dara. Wśród zabitych jest 11-letni chłopiec. Sześciu manifestantów poniosło ponadto śmierć, gdy służby bezpieczeństwa spacyfikowały demonstrację na przedmieściach Damaszku.
"Naród chce upadku reżimu" - skandowano na przedmieściach stolicy, gdzie zebrało się prawie 40 tys. ludzi.
W całym kraju w wyniku interwencji służb bezpieczeństwa rannych zostało kilkadziesiąt osób. Informacje napływające od świadków ciężko potwierdzić, ponieważ Syria wyrzuciła zagranicznych dziennikarzy.
Od czasu rozpoczęcia protestów w połowie marca w demonstracjach zginęło ponad 220 ludzi.