Łukaszenka zapowiedział, że Mińsk zrezygnuje z dostaw rosyjskich surowców energetycznych, jeśli od tego będzie zależeć niepodległość jego kraju. - Obejdziemy się bez rosyjskiej ropy. Tak, będzie trudno, będzie drogo, ale wolności nie można mierzyć pieniędzmi. Znajdziemy jakieś wyjście. Rosja tego jeszcze nie rozumie, oni tam na Kremlu myślą, że będziemy trzymać ich za rękę. Nie, tak nie będzie - dodał.
Padły także inne zaskakujące słowa:
Wolności i niepodległość to wartości bardzo cenne, nie można ich kupić za żadne pieniądze. Są bezkonkurencyjne. Jeśli na jednej przeciwwadze jest niezależność, a na drugiej rosyjska, irańska, azerska czy amerykańska ropa, to wręcz nieporównywalne.
Czyżby Moskwa planowała ostateczną rozprawę z długo dokarmianym liderem Białorusi?
Wczoraj Łukaszenka oskarżył też Rosję, że tworząc strefę graniczną na białorusko-rosyjskiej granicy bez porozumienia z Mińskiem, lekceważy umowy międzypaństwowe z Białorusią.